Budżet minimalisty, czyli zaoszczędziłem pieniądze i co dalej?

Co zrobić z zaoszczędzonymi pieniędzmi?

fot. http://​flickr​.com/​p​h​o​t​o​s​/​m​y​e​ye/ i http://.flickr.com/photos/thomashawk/

Post z gościn­nym udzia­łem Pawła Katy.

Kon­cep­cja cze­goś co zwie się mini­ma­li­zmem nie jest nowa, a wielu z Was na pewno znana. Tym ‘wiru­sem’ zara­zi­łem się już jakiś czas temu i mówiąc wprost, było to naj­lep­sze co mi się mogło przytrafić.

Ci z Was, któ­rzy śledzą tego bloga i czy­tali co nieco o mnie wie­dzą, że od dłuż­szego czasu sta­ram się znacz­nie zre­du­ko­wać stan swo­jego posiadania.

Co to ozna­cza w prak­tyce? Przede wszyst­kim ogra­ni­cze­nie kupo­wa­nia rze­czy — pra­wie do zera, oraz pozby­cie się więk­szo­ści tych nie­po­trzeb­nych. Rezul­tat po kilku mie­sią­cach to mniej stresu, więk­sza mobil­ność i wię­cej pie­nię­dzy na koncie.

Przy tym ostat­nim aspek­cie poja­wia się bar­dzo istotna kwe­stia — co z nimi zro­bić dalej?

Jest mnó­stwo tek­stów w sieci trak­tu­ją­cymi o mini­ma­liź­mie lub fru­ga­liź­mie, które wśród zalet takiego stylu życia, czę­sto wska­zują na oszczędności. Problem w tym, że czę­sto nie odpo­wia­dają one na wyżej posta­wione pyta­nie. A prze­cież oszczę­dza­nie dla samego oszczę­dza­nia mija się z celem.

Gdy do tego wszyst­kiego doło­żymy jesz­cze fakt, że pie­nią­dze leżące sobie na kon­cie czy w skar­pe­cie, nie tylko nie zara­biają, ale w prak­tyce wręcz tracą na war­to­ści, to staje się jasne, że wie­dza co dalej zro­bić z zebra­nym kapi­ta­łem jest czymś koniecznym.

Co wię­cej, naj­czę­ściej jest tak, że Ci naj­bo­gatsi ludzie wcale nie mają jakichś ogrom­nych stert gotówki; posia­dają za to inne rze­czy. Są to naj­czę­ściej róż­nego rodzaju aktywa w postaci przed­się­biorstw, biz­ne­sów, nie­ru­cho­mo­ści, inwe­sty­cji, udzia­łów — jed­nym sło­wem wszystko to, co im pomnaża kapitał.

Mądre i pro­ste zarzą­dza­nie pieniędzmi

Jak zatem mądrze roz­po­rzą­dzać swoim kapi­ta­łem? Jak spra­wić, żeby zgro­ma­dzone dzięki oszczę­dza­niu środki pomna­żać i jak nimi zarzą­dzać, nie zaprzę­ga­jąc do tego jakichś nad­mier­nie skom­pli­ko­wa­nych sys­te­mów? Jak mógłby wyglą­dać mini­ma­lizm w zarzą­dza­niu finansami?

O odpo­wie­dzi na te pyta­nia popro­si­łem kogoś, o kim pomy­śla­łem od razu gdy wpa­dłem na pomysł napi­sa­nia tego posta. Ten facet to Paweł Kata. Wielu z Was na pewno dobrze znany z moc­nej obec­no­ści w blogosferze.

Dla tych, któ­rzy nie mieli oka­zji zapo­znać się z dzia­łal­no­ścią Pawła, krót­kie dossier:

Paweł KataPaweł Kata
Pro­gra­mi­sta, autor, blo­ger. Na swo­ich blo­gach: oszcze​dza​nie​.net i neo​mi​ni​ma​lizm​.pl pisze o oszczę­dza­niu, inwe­sto­wa­niu, a także pro­stym życiu zgod­nym z zasa­dami minimalizmu.

Możesz go także śledzić na twit­te­rze.

Paw­łowi zada­łem dwa pytania:

1. Jak zarzą­dzać zaosz­czę­dzo­nymi dzięki pro­stemu życiu pieniędzmi?

Spraw­dzo­nym roz­wią­za­niem jest podzie­le­nie odło­żo­nych środ­ków na 3 czę­ści, które byłyby prze­cho­wy­wane na osob­nych oszczęd­no­ścio­wych rachun­kach bankowych.

Poszcze­gólne por­cje stanowią:

  • Fun­dusz awa­ryjny — to środki finan­sowe prze­zna­czone do radze­nia sobie z nie­prze­wi­dzia­nymi sytu­acjami. Warto, żeby jego wyso­kość doce­lowo sta­no­wiła rów­no­war­tość co naj­mniej pół­rocz­nych wydat­ków na życie.
  • Fun­dusz inwe­sty­cyjny — pie­nią­dze do zain­we­sto­wa­nia. Naj­pro­ściej umie­ścić je na loka­cie lub sys­te­ma­tycz­nie doku­po­wać jed­nostki fun­du­szu indek­so­wego. Warto część z nich zosta­wić na oka­zje inwestycyjne.
  • Pozo­stałe — to kwoty na wszel­kie pozo­stałe wydatki, któ­rych się spo­dzie­wamy w przyszłości.

Taki podział środ­ków w zupeł­no­ści wystar­cza do ogar­nię­cia oszczęd­no­ści pozy­ska­nych dzięki mini­ma­li­stycz­nemu sty­lowi życia. Oso­bi­ście prio­ry­tet poło­żył­bym na zbu­do­wa­nie fun­du­szu awa­ryj­nego, a dopiero potem sku­pił się na roz­bu­do­wie kapi­tału na inwestycje.

Wyso­kość wpłat na ostat­nie konto jest sprawą indy­wi­du­alną i zale­żeć powinna od subiek­tyw­nych potrzeb.

Oczy­wi­ście należy pamię­tać o wybra­niu takich rachun­ków, które ofe­rują opro­cen­to­wa­nie wyż­sze niż poziom infla­cji powięk­szony o poda­tek od oszczęd­no­ści; w prze­ciw­nym razie środki zgro­ma­dzone na takim rachunku będą stop­niowo tra­cić na sile nabywczej.

2. Na czym Twoim zda­niem mógłby pole­gać mini­ma­lizm w zarzą­dza­niu pieniędzmi?

Jeśli cho­dzi o wyda­wane pie­nią­dze, to moim zda­niem sze­roko pro­po­no­wane budżety są zbędne. Naj­waż­niej­szą kwe­stią jest świa­do­mość tego ile pie­nię­dzy co mie­siąc ubywa z naszego konta czy to na koszty stałe, jak czynsz i opłaty, czy na koszty zmienne, jak jedze­nie, paliwo, dojazdy, roz­rywka itp. Zna­jąc tę war­tość możemy dokład­nie okre­ślić, czy nie pozwa­lamy sobie na zbyt wiele i ade­kwat­nie zare­ago­wać w kolej­nych miesiącach.

Naj­wy­god­niej­szym spo­so­bem śledze­nia tej war­to­ści jest pła­ce­nie za wszystko kartą i przy pomocy prze­le­wów. Wtedy wystar­czy tylko raz w mie­siącu porów­nać stan konta i od razu wia­domo jak gospo­da­ro­wa­li­śmy wła­snymi pieniędzmi.

Oczy­wi­ście ist­nieje rów­nież moż­li­wość pła­ce­nia gotówką i zbie­ra­nia rachun­ków, które następ­nie trzeba raz w mie­siącu zsu­mo­wać. Ze względu na dodat­kową „biu­ro­kra­cję” takie roz­wią­za­nie jest znacz­nie mniej mini­ma­li­styczne, ale wiem z doświad­cze­nia, że nie­któ­rzy pre­fe­rują je bar­dziej od pła­ce­nia za wszystko wir­tu­al­nymi pieniędzmi.

Gdy nato­miast pod lupę bie­rzemy oszczęd­no­ści, to naj­lep­szym roz­wią­za­niem jest zbu­do­wa­nie auto­ma­tycz­nego „sys­temu”, który będzie zarzą­dzał nimi za nas.

Zakła­da­jąc sta­bil­ność wpły­wów na konto możemy zawczasu zde­cy­do­wać jakiej wyso­ko­ści kwo­tami będziemy zasi­lali nasze poszcze­gólne rachunki oszczęd­no­ściowe. Wtedy wystar­czy tylko zde­fi­nio­wać zle­ce­nia stałe i po kło­po­cie. Jedy­nym obo­wiąz­kiem jest doglą­da­nie co pewien czas — np. co mie­siąc — czy wszystko działa jak należy.

Gorąco zachę­cam rów­nież do zasto­so­wa­nia się do zasady „naj­pierw płać sobie”, która wymaga od nas zaosz­czę­dze­nia por­cji przy­cho­dów (zaleca się mini­mum 10%) natych­miast po ich zaksię­go­wa­niu na koncie.

Powyż­sze reguły w zupeł­no­ści wystar­czą do efek­tyw­nego gospo­da­ro­wa­nia naszymi pieniędzmi.

Mądrość Rab­biego

Rzekł Rabbi Jic­chak: Czło­wiek powi­nien dzie­lić swój mają­tek na trzy czę­ści. Jedną część umie­ścić w zie­mii, drugą – w han­dlu, trze­cią mieć pod ręką w gotówce.”

Bawa Mecyja 48, Mądro­ści Talmudu

Zako­py­wa­nia pie­nię­dzy nie pole­cam, nato­miast dzie­le­nie swo­jego kapi­tału na por­cje z róż­nym prze­zna­cze­niem jak najbardziej.

Oso­bi­ście rów­nież korzy­stam z roz­wią­zań, które pro­po­nuje Paweł. Przede wszyst­kim zawsze naj­pierw płacę sobie. Te środki lądują na kon­cie oszczęd­no­ścio­wym (to ta współ­cze­sna zie­mia), które zresztą jest ide­al­nym miej­scem dla fun­du­szu awaryjnego.

Nieco mniej­szą ilość pie­nię­dzy prze­zna­czam na inwe­sty­cje. W tej chwili są to głów­nie fun­du­sze inwe­sty­cyjne oraz pro­jekty inter­ne­towe. To co z tego pozo­sta­nie, prze­zna­czane jest na bie­żące wydatki.

Oczy­wi­ście gdy stan naszego konta się zwięk­sza, można wpro­wa­dzać znacz­nie wię­cej roz­wią­zań, takich jak lokaty, inwe­sty­cje gieł­dowe, inwe­sty­cje w wino, złoto, monety etc. — możliwości jest mnóstwo.

Podob­nie jak Paweł, ja rów­nież nie jestem orę­dow­ni­kiem sto­so­wa­nia jakichś skom­pli­ko­wa­nych budże­tów. Myślę, że dla poje­dyn­czej osoby są one raczej zbędne. Sytu­acja oczy­wi­ście zmie­nia się w róż­nego rodzaju orga­ni­za­cjach, fir­mach, a także w rodzinie.

Dla tych z Was, któ­rzy lepiej czują się mając wszystko pod kon­trolą, poli­czone co do gro­sza, przy­datne mogą się oka­zać takie narzę­dzia jak budzet​do​mowy​.pl czy kon​to​mierz​.pl.

Poni­żej kilka tek­stów, które warto przeczytać:

Przede wszyst­kim wiel­kie dzięki dla Pawła za jego cenny czas. Mini­ma­li­styczny budżet to temat otwarty i z pew­no­ścią nie wyczer­pa­li­śmy go w tym poście. Jak według Cie­bie mógłby wyglą­dać budżet mini­ma­li­sty? Koniecz­nie podziel się swo­imi prze­my­śle­niami w komentarzach.

PS. Oso­bi­ście uwa­żam, że jeżeli myślimy poważ­nie o wzbo­ga­ca­niu się, powin­ni­śmy, już na początku tej drogi, wpro­wa­dzić do naszego budżetu stały punkt w postaci środ­ków na pomoc cha­ry­ta­tywną. W miarę gdy rosną nasze dochody, powięk­szać się powi­nien rów­nież ten seg­ment budżetu. Ale to oczy­wi­ście temat na osobny wpis.

Miniblog na

Dyskusja (9)

  • Hej.
    Do jakie­goś sen­sow­nego zago­spo­da­ro­wa­nia swo­ich fun­du­szy zbie­ram się już od dłuż­szego czasu. Fun­dusz awa­ryjny, bie­żące wydatki, inwe­sty­cje i inwe­sty­cja w sie­bie samego — tak pla­nuję podzie­lić swoje pie­nią­dze. Przyda się ten wpis. Na pewno jesz­cze do niego wrócę.
    Bar­dzo dobrze, że zwró­ci­łeś uwagę na pomoc cha­ry­ta­tywną. Sam, jakoś tak natu­ral­nie wpa­dłem na to, aby pewną część pie­nię­dzy wyko­rzy­stać w tym celu, ale więk­szość osób w ogóle nie bie­rze tego pod uwagę.
    Pozdrawiam.

    • Crank — dzięki za ten komen­tarz, bo uzu­peł­ni­łeś wpis ważną rze­czą, o któ­rej nie wspo­mnia­łem — to te inwe­sty­cje w sie­bie, które powinny być stałą czę­ścią czę­ścią budżetu inwe­sty­cyj­nego, z czym się zde­cy­do­wa­nie zgadzam.

      Co do pomocy cha­ry­ta­tyw­nej to mia­łem ostat­nio cie­kawą dys­ku­sję na ten temat ze zna­jo­mymi. Chęć dzie­le­nia się swo­imi bogac­twem powinna przy­cho­dzić natu­ral­nie wraz z polep­sza­ją­cym się sta­tu­sem mate­rial­nym i wielu ludziom przy­cho­dzi. Nie­któ­rzy jed­nak, taką postawę odbie­rają jako naiw­ność. W pew­nym sen­sie mają rację (nie­do­sko­na­ło­ści dys­try­bu­owa­nia dóbr przez różne fun­da­cje, prze­kręty, znacz­nie bogatsi, któ­rzy się nie dzielą), ale z dru­giej strony nie wyobra­żam sobie sytu­acji gro­ma­dze­nia bez dzielenia.

      Faj­nie o tym mówił Andrew Carnegie:

      Zde­cy­do­wa­łem zanie­chać aku­mu­lo­wa­nia na rzecz nie­po­rów­ny­wal­nie trud­niej­szej sztuki mądrego rozdzielania.”

  • Na samym początku, gdy poja­wił się u mnie pomysł dzie­le­nia się moimi fun­du­szami z innymi oso­bami, też zaczą­łem się zasta­na­wiać, czy to przy­pad­kiem nie jest bar­dzo naiwna postawa. Dosze­dłem do wnio­sku, że owszem, można zro­bić z sie­bie fra­jera poma­ga­jąc innym, ale tylko wtedy gdy źle wybie­rzemy i po pew­nym cza­sie osoby, które były potrze­bu­jące okażą się zwy­kłymi darmozjadami.

    Jeśli prze­leję pewną kwotę pie­nię­dzy na konto dziecka, które wymaga kosz­tow­nej ope­ra­cji, aby wró­cić do zdro­wia, to na pewno nie jest to naiw­ność. To jest dobroć.

  • Bar­dzo dobry, przy­datny wpis, Mate­uszu. Sporo osób trąbi o tym, aby zacząć oszczę­dzać, mniej kupo­wać etc. Wszystko faj­nie, ale rów­nie duża grupa odkłada do przy­sło­wio­wej skar­petki, a infla­cja robi swoje… Nie­stety w Pol­sce coś takiego jak Edu­ka­cja Finan­sowa dopiero racz­kuje, szkoda. Warto posia­dać wie­dzę o tym, jak odpo­wied­nio zarzą­dzać swo­imi finansami.

    @Crank
    Zaim­po­no­wa­łeś mi swoją postawą. Aby w tak mło­dym wieku już dzie­lić się swoim dobrem z innymi ;) Tak trzymaj!

    Pozdra­wiam,
    Wasp

    • Wasp — Dzięki w swoim i Pawła imieniu :)

      Nor­mal­nie to bym powie­dział : “Żałuję, że nie uwa­ża­łem w szkole” (tak mam z pol­skim i angiel­skim głów­nie), tylko wła­śnie nie ma nawet jak tego powie­dzieć, bo w przy­padku zarzą­dza­nia pie­niędzmi nie było na czym uwa­żać. To tak odno­śnie edu­ka­cji finansowej.

      Zabawne, że zoba­czy­łem dopiero teraz Twój komen­tarz, bo czasy mamy nie­cie­kawe. Giełdy lecą, nie­któ­rzy nama­wiają nawet do wycią­ga­nia pie­nię­dzy z ban­ków — czyli skar­peta jed­nak wraca ;)

      PS. Dzięki ser­deczne za linka.

      • Może i ludzie mają coraz mniej­sze zaufa­nie do ban­ków, mają w każ­dym razie ku temu pewne pod­stawy. Tą skar­petę można pew­nie w róż­no­raki spo­sób rozu­mieć — dla mnie to oszczę­dza­nie dla samego oszczę­dza­nia, w dodatku z wiarą, że “moje pie­nią­dze są naj­bez­piecz­niej­sze w mojej skar­bonce.”. A z tymi pie­niędzmi można wiele zro­bić — inwe­sto­wać w coś, speł­niać marze­nia etc. Nie można być aż takim strasz­nym życio­wym sknerą, oszczę­dzać na czym się da, cią­gle sobie mówić “a odbiję sobie na sta­rość, będę mieć cudowną eme­ry­turę”. A jak pytam “A jak nie doży­jesz do eme­ry­tury?” . Dla mnie budżet mini­ma­li­sty obej­muje rów­nież sferę “speł­niam marze­nia, reali­zuję się…”, by żyć tu i teraz, z tego czer­pać, ile się da.
        Pozdra­wiam,
        Wasp

  • Warto kupo­wać bitcoiny ;)

  • Ja posia­dam pro­sty spo­sób ogra­ni­cza­jący moje wydatki. Nie noszę przy sobie gotówki, zaś na kon­cie bie­żą­cym mam zawsze stałą (niską) kwotę pie­nię­dzy. Resztę pie­nię­dzy trzy­mam na kon­cie oszczęd­no­ścio­wym w tym samym banku. Gdy potrze­buję gotówki na kon­cie prze­lew wewnętrzny jest reali­zo­wany od razu. Uni­kam w ten spo­sób nie­pla­no­wa­nych wydatków.

    • Mar­cin, iden­tycz­nie u mnie — spraw­dza się ide­al­nie od paru ładnych lat.

Skomentuj

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.

Witaj na 10 Ścieżek

Mateusz StyśCześć !
Z tej strony Mateusz.

Dobrze, że tu jesteś i mam nadzieję, że znaj­dziesz coś dla sie­bie. Ale uwaga… czy­tasz na wła­sną odpo­wie­dzial­ność, gdyż autor cał­ko­wi­cie się od niej uchyla.

Ale skoro już tu jesteś… zagląd­nij na pod­stronę zacznij tutaj.

Teksty prosto z pieca

Socjalizujemy się

Komentujemy