Czego o osiąganiu celów nauczyły mnie…gołębie. Historia pewnego ptasiego gniazda.

Ptasie gniazdo

A miał być gołąb… (fot. http://​www​.flickr​.com/​p​h​o​t​o​s​/​3​3​0​3​7​9​8​2​@​N​04/)

Jak­kol­wiek dziw­nie brzmi tytuł tego posta, to jed­nak posta­ram się poka­zać, że ma on pewien sens (nawet jeśli ma to być zada­nie kar­ko­łomne). Chodź cała sytu­acja wydaje się pro­za­iczna, wystar­czyło to aby zain­spi­ro­wać mnie do napi­sa­nia tych paru słów.

Prze­szło dwa tygo­dnie temu na sta­cji, z któ­rej codzien­nie jeż­dżę do pracy (tak, zara­biam na eta­cie choć to takie niemodne), byłem świad­kiem sytu­acji, która mnie mocno zafascynowała.

Na jed­nym z małych drze­wek sie­działa gołę­bica (zna­jo­mość płci wyja­śnia bieg wyda­rzeń ;). Miała pod sobą kilka małych gałą­zek, które – co było oczy­wi­ste – leżały tam nie bez przy­czyny. Po chwili spo­strze­głem nad­la­tu­ją­cego gołę­bia, z jedną z takich małych gałą­zek w dzio­bie. Dole­ciaw­szy do drzewka, usiadł na nim i podał ją gołę­bicy. Ta wzięła ją do dzioba i powoli wplo­tła w pozo­stałe gałązki. W tej samej chwili gołąb odle­ciał. Śledzi­łem go wzro­kiem przez dłuż­szą chwilę i zauwa­ży­łem, że lata na drugi koniec torów, w stronę więk­szego drzewa, po czym zabiera stam­tąd małe patyczki i wraca z powrotem.

Iden­tyczna sekwen­cja zda­rzeń powta­rzała się kil­ku­krot­nie — gołąb leciał na drugi koniec torów, zabie­rał z dużego drzewa małą gałązkę i wra­cał do gołę­bicy, która ukła­dała ją pod sobą. Pierw­szy raz w życiu widzia­łem pro­ces budo­wa­nia gniazda przez ptaki i zro­biło to nam mnie ogromne wra­że­nie (ech ci miastowi) .

Cała sytu­acja trwała nie­całe 5 minut. Sta­łem tam zapa­trzony w tę nie­sa­mo­witą scenę dopóki nie nad­je­chał pociąg. Nie liczy­łem ile razy gołąb leciał po gałązki, ale tych wycie­czek było sporo. Naj­lep­sze, że to co widzia­łem tego dnia to były zale­d­wie początki budo­wa­nia tej szcze­gól­nej konstrukcji.

Gałązka do gałązki

Naza­jutrz, zacie­ka­wiony na jakim eta­pie jest budowa ‘pta­siego domu’, po wej­ściu na sta­cję od razu uda­łem się w to samo miej­sce. Zasta­łem tam sie­dzącą na spo­rym już gnieź­dzie gołę­bicę. Przy­szły ‘tata’ znów był w tra­sie; być może nadal szu­kał gałą­zek lub cze­goś do zjedzenia.

Patrząc na to gniazdo ( jesz­cze wczo­raj było zale­d­wie kil­koma patycz­kami) poczu­łem ogromny respekt do tych, z pozoru mało zna­czą­cych, stwo­rzeń. Pierw­sza myśl, która przy­szła mi do głowy, to że my ludzie mogli­by­śmy w wielu aspek­tach brać z nich przykład.

Szcze­gólny podziw wzbu­dziło we mnie to co robił samiec (męska soli­dar­ność?). Zda­łem sobie sprawę, że ten gołąb jest pod wie­loma wzglę­dami znacz­nie mądrzej­szy ode mnie. On wie jak pra­co­wać, wie co musi być zro­bione. Nie zasta­na­wia się, nie ma wąt­pli­wo­ści, nie narzeka. Robi swoje, pod­czas gdy ja bar­dzo czę­sto, zamiast wła­śnie robić swoje, opier­dzie­lam się, szu­kam wymó­wek, a w naj­lep­szym wypadku czy­tam kolejną książkę o tym jak coś zrobić.

Ten zwy­czajny gołąb, w prze­ci­wień­stwie do mnie:

  • Był skon­cen­tro­wany - nie zasta­na­wiał się czy lecieć po następny paty­czek — on wie­dział, że musi to zro­bić; wie­dział że to jest nad­rzędny cel, pod­czas gdy my tak czę­sto roz­pra­szamy się, cze­kamy na odpo­wied­nie warunki (wię­cej czasu, kolejna prze­czy­tana książka, wię­cej pie­nię­dzy) albo po pro­stu nam się nie chce.

  • Był abso­lut­nie oddany temu co robił — nie zatrzy­my­wał się w poło­wie drogi; nie szu­kał skró­tów czy łatwiej­szego spo­sobu na wyko­na­nie zada­nia; wie­dział, że nie da się zro­bić tego ina­czej jak przez stop­niowe budo­wa­nie; korzy­stał z tego co miał dostępne. My zaś tak czę­sto szu­kamy łatwych roz­wią­zań; liczymy na szczę­ście czy zakła­damy, że ’kie­dyś się uda’ zamiast, naj­zwy­czaj­niej w świe­cie, wziąć gałązkę i lecieć.

  • Nie narze­kał, że jest daleko, że wieje silny wiatr, że trasa nie jest do końca bez­pieczna. Ileż to bar­dziej bła­hych wymó­wek my ludzie potra­fimy wymy­ślić, żeby tylko cze­goś nie zrobić?

  • Nie liczył na szybką rekom­pen­satę za swoją pracę — wie­dział, że nie będzie nagrody za każdą dostar­czoną gałązkę, ale wie­dział też co chce zbu­do­wać i że efekty będą widoczne w dal­szej perspektywie.

  • Nie myślał o tym czy się uda – nie miał na to czasu; robił swoje.

Co jest twoim gniazdem?

Ta, try­wialna z pozoru , sytu­acja zmu­siła mnie do zasta­no­wie­nia się co jest moim ‘gniaz­dem’, a co moją ‘gałązką’. Czy dostar­czam je suk­ce­syw­nie? Czy jestem wystar­cza­jąco zde­ter­mi­no­wany? Czy pra­cuję nad tym co powinienem?

W pew­nym sen­sie jedną z takich gałą­zek jest dla mnie także ten wpis. Dokła­dam je co prawda powoli, ale sta­ram się regu­lar­nie — mimo braku natych­mia­sto­wej nagrody, czasu, a nie­kiedy moty­wa­cji. Wiem, że każda taka mała gałązka, choć wydaje się pra­wie nie­istotna, złoży się na to co chcę zbudować.

A czy Ty wiesz co jest twoim gniaz­dem? Co jest twoją gałązką? Czy wiesz co chcesz zbu­do­wać? Czy jesteś skon­cen­tro­wany na tym co robisz? Czy sta­rasz się wystar­cza­jąco mocno?

Myślę, że są to pyta­nia, które warto sobie co jakiś czas zada­wać. Gołąb nie musi tego robić; kie­ruje nim instynkt. My za to, żyjąc w świe­cie wielu moż­li­wo­ści, infor­ma­cji, spo­so­bów, powin­ni­śmy co jakiś czas spoj­rzeć na nasze życie i zapy­tać samych sie­bie: czy aby na pewno robimy to co jest do zro­bie­nia? A może wtedy kiedy jest czas na dostar­cza­nie gałą­zek, my zamiast to robić zaj­mu­jemy się zupeł­nie czymś innym?

Życzę mądrych pytań i przy­dat­nych odpowiedzi.

Dopa­suj się do tempa natury; jej sekre­tem jest cier­pli­wość.
 – Ralph Waldo Emerson

PS. Takie zatrzy­ma­nie się i obser­wo­wa­nie natury to świetna sprawa. Nie­które zja­wi­ska wydają się tak oczy­wi­ste, że prze­sta­jemy zwra­cać na nie uwagę. A prze­cież mądrość natury, gdy­by­śmy uważ­nie patrzyli, powinna nas zawsze wpra­wiać w osłupienie.

Miniblog na

Dyskusja (5)

  • No i ukra­dłeś mój pomysł na wpis!! Spóź­ni­łęm się! :)

    Parę dni temu zro­bi­łem foty jak sorki budo­wały gniazdo zaraz pod moim bal­ko­nem. Mia­łem napi­sać bar­dzo podob­nie do Cie­bie. Jest co podzi­wiać prawda?

    Moim sro­kom zbu­do­wa­nie ogrom­nego gniazda zajęło 3 dni. Zasu­wały non-​stop. Podzi­wiam taką determinację.

    A może jesz­cze o tym napiszę?

  • Podobną sytu­ację mam co roku pod dachem nad tara­sem mojego domu, z jedną róż­nicą.
    Moja uro­cza parka gołębi prze­szka­dzała nam, więc posta­no­wi­łem strą­cić im gniazdo(nie bez wyrzu­tów sumie­nia) z nadzieją, że znajdą lep­sze miej­sce. Jed­nak ptaki nie pod­da­wały się — kilka dni póź­niej w dokład­nie tym samym miej­scu było kolejne gniazdo. Nie­ważne jak bar­dzo im prze­szka­dza­łem, one i tak zawsze dążyły do celu i zakła­dały nowe gniazdo.

    • No i to się nazywa nie­ustę­pli­wość. Gołąb, zabie­ra­jąc się za budowę gniazda od nowa, pew­nie pomy­ślał sobie: “gościowi się wydaje, że mnie zniechęci” ;)

  • Zostalo sciete drzewo gdzie gole­bie mialy gniazdo. Cho­dza teraz caly czas kolo domu. Czy mozna im jakos pomoc zeby zna­la­zly sobie nowy domek czy sobie same pora­dza?
    Dzieki.

Skomentuj

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.

Witaj na 10 Ścieżek

Mateusz StyśCześć !
Z tej strony Mateusz.

Dobrze, że tu jesteś i mam nadzieję, że znaj­dziesz coś dla sie­bie. Ale uwaga… czy­tasz na wła­sną odpo­wie­dzial­ność, gdyż autor cał­ko­wi­cie się od niej uchyla.

Ale skoro już tu jesteś… zagląd­nij na pod­stronę zacznij tutaj.

Teksty prosto z pieca

Socjalizujemy się

Komentujemy