Gen przeciętności – ciąg dalszy nastąpił

To pytanie nie dawało mi spokoju: jak to jest, że niektórzy idą jak burza, a inni uginają się pod ciężarem wątpliwości na swój temat i na temat tego co robią?

Gen przeciętności to był tylko początek – wiedziałem, że można zrobić tu coś więcej.

Pomysł pojawił się nagle. Dlaczego by nie zapytać tych, którzy na pierwszy rzut oka tych wątpliwości nie mają – przecież tak świetnie sobie radzą?

Przedstawienie czas zacząć…

Ale chwilę… ja? A kim ja jestem? Kto będzie chciał gadać z kolesiem, który bazgroli tam coś na ekranie dwa razy w miesiącu? Zresztą, czas to pieniądz… więc z czym do ludzi?

Podstępny głos – ten sam, który pojawia się często, gdy trzeba zrobić coś co ma znaczenie, i gdy trzeba wychylić się ze swojej strefy komfortu, i w ogóle… bardzo często.

To dobry znak. Im więcej oporu tym bardziej można być pewnym, że rzecz to zachodu warta.

Po dłuższej bitwie z wewnętrznym krytykiem (chwilowo na intensywnej terapii) postanowiłem „wezwać posiłki”. Z prośbą o pomoc zwróciłem się do kreatywnych osób, których pracę znam i cenię. Zwróciłem się do nich, bo wiedziałem, że pomogą mi rozprawić się z mitem „innych ludzi„, a nawet jeśli nie, to z pewnością zachwieje się on nieco w swoich posadach.

Sześciu różnych facetów, dwa te same pytania:

  • Czy kiedykolwiek miałeś/miewasz wątpliwości związane z tym co robisz, ze swoja pracą twórczą, planami, podejmowanymi działaniami? Innymi słowy czy zdarzało Ci się czuć niewystarczająco utalentowanym, inteligentnym?
  •  Jeśli tak, to powiedz jak sobie z nimi radzisz, a jeśli nie, to zdradź swój „sekret” jak do podobnych wątpliwości nie dopuszczać.

Ten wpis tworzą Piotr Wereśniak, Piotr Kowalczyk, Jakub Żulczyk, Jonathan Mead, Bart Pogoda i Karol Gajda. Z niekłamaną przyjemnością oddaję im głos.

Piotr Wereśniak

Piotr WereśniakReżyser, scenarzysta, pisarz.Wyreżyserował m.in. takie filmy jak „Zróbmy sobie wnuka” czy „Nie kłam kochanie”. Jest autorem scenariusza do licznych produkcji filmowych, w tym: „Kiler” i „Och Karol 2”. Pracował jako producent, scenarzysta i reżyser przy kilku polskich serialach. Napisał dwie powieści: „Nie szukaj mnie” i „Zabili mnie we wtorek”.

Piotra znajdziesz na: piotrweresniak.com i twitterze .

Wątpliwości w pracy twórczej to dla mnie codzienność, cogodzinność i cominutowość. Czasami zdarza mi się być absolutnie pewnym czegoś, co akurat robię, czasami idę jak burza, zostawiając wątpliwości za sobą. Ale to tylko czasami. W większości przypadków są same problemy.

Dużo łatwiej jest w pracy reżysera. Tam trzeba zarządzać ludźmi, inspirować ich i pilnować kierunku, w którym wszyscy zmierzamy. Tu nie wolno okazywać wątpliwości. Trzeba być jak kapitan na statku – zawsze na stanowisku i zawsze na kursie. W pracy literackiej, samotnej i intymnej jest dużo trudniej.

Nie ma na to dobrej wspólnej recepty. Każdy musi sobie wypracować własną. Ja po prostu pracuję. Twórczość to jedyne, co robię i czym się w życiu zajmuję. Muszę po prostu walczyć. I najcięższa walka w tej wojnie jest zawsze z samym sobą.

Jak mam pisać – siadam do pisania. Staram się pisać, nawet jak nie jestem pewien, nawet jak mam wątpliwości, nawet jak mi się nie podoba. Często po jakimś czasie okazuje się, że nie było tak źle.

Karol Gajda

Karol GajdaPrzedsiębiorca, autor, podróżnik.Karol urodził się w Polsce, ale wraz z rodziną wyemigrował do U.S.A tuż przed wprowadzeniem Stanu Wojennego.

Od ponad dekady pracuje i zarabia przez internet. W 2009 roku sprzedał cały dobytek i zajął się podróżowaniem i realizowaniem swoich pasji.

Karol prowadził popularnego bloga ridiculouslyextraordinary.com, a obecnie pisze na karol.gajda.com.

Tak, myślę, że każdy z nas miewa wątpliwości dotyczące naszych umiejętności, wiedzy czy talentu. To jest zupełnie normalne. Chodzi tylko o to, że nie możemy pozwolić aby te wątpliwości nas przed czymś powstrzymywały. Większość z nas nie będzie najlepsza na świecie w tym co robi, ale to nie znaczy, że nie możemy być w tym świetni.

Jeśli robisz coś co lubisz robić, i być może nie jesteś w tym jeszcze taki dobry, to nie możesz pozwolić żeby inni cię powstrzymywali. Zwłaszcza jeśli robisz coś co ma na prawdę znaczenie, to z pewnością spotkasz na swojej drodze ludzi, którzy będą Ci utrudniali osiągnięcie sukcesu. Ignoruj ich i idź do przodu.

Ja pokonuję swoje wątpliwości bo nie mam innego wyjścia. Są rzeczy, które chcę w życiu osiągnąć i pozwolenie wątpliwościom aby mnie przed tym powstrzymały sprawiłoby, że to życie byłoby po prostu śmiertelnie nudne. Może nie piszę najlepiej, ale piszę. Może nie jestem najbystrzejszym przedsiębiorcą, ale próbuję rozkręcać różne biznesy. Może nie jestem najbardziej kreatywnym twórcą, ale mimo tego tworzę.

To nie znaczy, że jestem perfekcyjny we wszystkim co robię. Miewam gorsze dni, kiedy niektóre sprawy zwyczajnie mnie przytłaczają. To jest potrzebne od czasu do czasu, ale nie mogę pozwolić, żeby tak było na co dzień.

Bart Pogoda

Bart PogodaFotograf, podróżnik, bloger.Zdjęcia Barta zobaczyć można w uznanych wydawnictwach takich jak Przekrój, GW, Podróże, Newsweek i wiele innych, w tym również zagranicznych The Guardian i Wired.

Od 2000 roku intensywnie podróżuje. W tym czasie udało mu się dotrzeć do 80 krajów.

Bart bloguje na: bartpogoda.net. Więcej o nim i jego twórczości dowiesz się na bartpogoda.com

Wątpliwości? Miewam je każdego dnia, ale to chyba normalne – staram się nie wpadać w paranoje i cieszyć się chwilą teraźniejszą. Planowanie i myślenie o przyszłości jest w tym wypadku super. iPhone pełen jest zapisków, planów, dat, terminów, zarysów projektów. To tworzy ramy, pewien szkielet mojego JA. Rozpamiętywanie przeszłości – także ok – może się przydaje, aby człowiek nie popełniał tych samych błędów. Czasem zaglądam na bloga w archiwum – co się działo tego samo dnia 5 lat temu.

Ale chyba najtrudniej cieszyć się tym co się dzieje TERAZ. I nad tym staram się zapanować, wypracować sobie radość i entuzjazm do tego co się dzieje – tu i teraz.

Jonathan Mead

Jonathan MeadBloger, autor, coach.Jonathan, jak sam o sobie mówi, pomaga ludziom uwalniać się od rzeczy, których nie lubią robić, i uczy ich jak zacząć zarabiać na swojej pasji.

Jest autorem popularnego bloga illuminatedmind.net, pisze ebooki, prowadzi kursy internetowe i udziela szkoleń. Znajdziesz go także na twitterze.

Zdecydowanie tak – miewam wątpliwości codziennie. Nauczyłem się, że wewnętrzny opór jest częścią ważnej pracy, którą wykonujemy.

Mam jeden sposób na to jak radzić sobie z wątpliwościami: poddaję im się. Większość ludzi próbuje z nimi walczyć i przegrywają.

Gdy poddajesz się wewnętrznemu oporowi, on jakby się rozpływa, znika. Zamiast z nim walczyć, ja staję się jego sojusznikiem.

Jakub Żulczyk

Jakub ŻulczykPisarz, publicysta, recenzent.Jest autorem powieści „Instytut”, „Zrób mi jakąś krzywdę”, „Radio Armageddon” i „Zmorojewo”. Publikował m.in. w Playboyu, Machinie czy Tygodniku Powszechnym. Prowadzi autorską rubrykę „Tydzień Kultury Polskiej” w tygodniku „Wprost”.

Jakub pisze bloga na: jakubzulczyk.ownlog.com.

Mam takie wątpliwości cały czas, radzę sobie z nimi średnio, nie mam żadnego sekretu jak do nich nie dopuszczać, co więcej, nawet gdybym takowy sekret miał, wolałbym go nie używać.

Bez rzeczonych wątpliwości droga do zabrnięcia na mieliznę, stania się skretyniałym grafomanem i produkowania bezwartościowego gówna jest bardzo krótka.

Piotr Kowalczyk vel Niżej Podpisany

Piotr KowalczykSelf-publisher, pisarz 2.0, geek.Wierzy w książkę elektroniczną i intensywnie ją promuje. Pisze artykuły dla TeleRead, Digital Book World, Self-Pub Review oraz FutureBook. Założyciel serwisu Ebook Friendly. Od października 2008. roku jego e-książki z opowiadaniami dla geeków zostały pobrane ponad 150 tysięcy razy.

Znajdziesz go na blogu passwordincorrect.com i na twitterze.

Wątpliwości mam ustawicznie, wszędzie i we wszystkim co robię. Każdy dzień, w którym nie miałbym takich wątpliwości, zaliczyłbym do straconych, ale na szczęście jeszcze się taki nie zdarzył.

Poczucie, że jestem niewystarczająco utalentowany, błyskotliwy lub najzwyczajniej w świecie kumaty, napędza mnie twórczo. Na początku każdej ważnej decyzji jaką podjąłem w życiu, z której później jestem dumny, była zwykła, codziennie wałęsająca się frustracja, najczęściej wynikająca z małostkowości.

Są ludzie, którzy tworzą w oczekiwaniu na nagrodę od życia i innych, i są ludzie, którzy tworzą po to, by uciec od własnych frustracji. Zaliczam się do tych drugich.

Wątpliwości w moim przypadku to niesamowicie dobra sprawa, i raczej wcale nie chodzi o to, żeby od nich uciekać, ale o to, żeby je oswoić i wykorzystać.

Świat bez znaków zapytania byłby przerażająco nudny. Największe znaki zapytania każdy z nas chowa w sobie. Wyzwaniem jest nie to, żeby unikać odpowiedzi na frustrujące pytania, ale to, żeby uznać te pytania za rajcujące – i dać się zainspirować.

Dyskomfort związany z oceną własnej wartości, wahającą się od niskiej do przeciętnej, próbuję oswoić tworząc projekty jak najbardziej swoje, autorskie. Wielu ludzi stara się robić rzeczy, które się sprawdziły, które są lubiane, które mają szansę na dobry odbiór wśród innych. Nie jest to dobra droga. Człowiek przestaje być sobą, stara się być kimś innym niż naprawdę jest.

Dużo lepiej jest wykorzystać czas w którym czujemy dyskomfort do zdefiniowania swoich najważniejszych zalet i celów. I podążać własną drogą. Gdy piszę kolejne opowiadanie, albo tworzę historię na iPhonie, zawsze powtarzam sobie: „nigdy nie będziesz drugim Sławomirem Mrożkiem, ale ciągle możesz być pierwszym Niżejem Podpisanym”.

Na koniec coś co w dużym stopniu definiuje moje podejście do twórczości – zawsze imponowali i będą imponować mi ludzie przeciętni, którzy tworzą rzeczy wybitne. Ludzie uważający się za wybitnych, robiący rzeczy przeciętne, wybitnie mnie denerwują.

post scriptum

Różni ludzie, różne punkty widzenia, ale podobne wnioski. Jak się okazuje, wątpliwości to rzecz niezwykle cenna w pracy twórczej – to nie wróg, z którym trzeba wygrać, to sprzymierzeniec, z którym można współpracować. Sama zaś umiejętność uczynienia ich takowym wymaga od nas wypracowania w sobie pewnej siły i dyscypliny. Ale…nikt nie mówił, że będzie łatwo…

Czuję się mocno zainspirowany i mam nadzieję, że nie tylko ja. Za to serdeczne dzięki bohaterom tego tekstu !

A jakie byłyby Twoje odpowiedzi na zadane pytania?

PPS. Tym razem zabrakło kobiecego punktu widzenia, ale to się nadrobi (i to jest obietnica).

Miniblog na

24 komentarze

  • Świetny pomysł na wpis! Naprawdę, bardzo mi się spodobał.

    Gdzieś we wszystkich słowach, które zostały w tym artykule wypowiedziane potrafię znaleźć to, do czego w jakiś sposób sam doszedłem – a mianowicie do akceptacji.

    Do akceptacji tego, że może być po prostu świetnie, iść jak po maśle.

    Do akceptacji tego, że czasem mogę zmagać się niczym mitologiczny Syzyf.

    Do akceptacji tego, że… <- i tutaj wstaw dowolną rzecz, która przychodzi Ci na myśl.

    Moim zdaniem akceptacja tego, jak jest powinna być punktem, od którego wszystko się zaczyna. Gdzieś we wnętrzu czuję, że w wielu aspektach życia nadal do akceptacji dążę.

    I właściwie to się z tego cieszę – bo chyba byłoby nudno tak po prostu wszystko teraz akceptować ;). Chyba jeszcze potrzebuję małego "buntu", potrzebuję poznać drugą stronę mocy, żeby później odnaleźć harmonię środka.

    Raz jeszcze – świetny wpis, znowu sobie podryfowałem po oceanie myśli i za to wielkie dzięki.

    Pozdrawiam,
    Bartosz Jezierski

  • Dzięki Bartosz ! Przyjemnie się nad nim – w tym gronie – pracowało ;)

    3maj się

  • Ja przyznam, że niespecjalnie zagłębiam się w historie innych. Robię to raczej po to, aby wyciągnąć z nich coś co przyda się mnie. Oczywiście później jeszcze to sprawdzam, czy faktycznie tak jest. Lubię też czasem poczytać o ludziach którym się udało, lub którzy realizują swoje pasje bo… bo to fajne. :)

    Przytoczę do tego jeden cytat, który bardzo mi się podoba. On pokazuje dlaczego nie przywiązuje wielkiej wagi do poszczególnych „modeli”.

    „Czynniki powszechnie uznawane za istotne, gdy chodzi o osiągniecie sukcesu, są niemal zawsze nieistotne.”

    Pozdrawiam :)

    • Ja z kolei właśnie ze względu na to co zawarte jest w cytacie, który przytoczyłeś, lubię czasem „poobserwować” jak rzeczy dzieją się „od kuchni”, jak żywi ludzie z krwi i kości, chociaż „owici” otoczką sukcesu wykonują swoją codzienną robotę. Chodzi właśnie o wyłapanie tych istotnych czynników.

      Mnie znacznie bardziej potrafi zainspirować historia kogoś kto robi swoje i robi to dobrze, niż nawet najlepsza książka o motywacji i sukcesie. Taka lekka przewaga praktyki nad teorią.

      Chociaż, jak w słynnym skeczu Kryszaka parodiującego naszego byłego prezydenta… „Panie, ja to jestem człowiek czynu, ale, ludzie, chwileczkę… gdybym ja wtedy wiedział co to jest teoria…ooo, panie – to by się wszystko inaczej skończyło” – więc trzeba balansować ;)

      Dzięki Mikołaj !
      Pozdrawiam

  • Ja się w ogóle zastanawiam jaki ma sens, motywowanie się lub inspirowanie się kimś lub czymś. To jest chwilowa emocja, która zazwyczaj nic nie daję, dopóki nie podejmie się decyzji i nie zacznie działać.

    Wszyscy znamy to uczucie oglądnięcia świetnego filmu, człowiek ma wrażenie, że może przenosić góry a jego życie teraz już będzie lepsze… tylko co z tego? Budzisz się rano i musisz obejrzeć kolejny film albo poczytać kolejną historie osoby, która osiągnęła sukces. :)

    Faktycznie powinno tu chodzić tylko i wyłącznie o wyciągnięcie i sprawdzenie tego co może się nam przydać, można też się cieszyć, że innym się udało ale to tyle.

    Samodyscyplina, motywacja, inspiracja powinna wychodzić z nas a nie z historii czy filmów. :)

  • Również czytam historie innych ludzi bo fajnie że im się udało. Nie powiem by były jakoś szczególnie ważne podczas podejmowania przeze mnie jakichkolwiek decyzji, jednak w pewnym stopniu inspirują.

    To co przede wszystkim się wyłania z tych tekstów to konsekwencja w tym co się robi.

    A akceptacja imho jest zła – gdyby wszystko akceptować to byśmy nie szli do przodu tylko trwali w stagnacji. Moim zdaniem podstawowym czynnikiem powinien być właśnie brak akceptacji. To on sprawia że człowiek ma motywację do działania.

  • @Qubek – mam wręcz odwrotnie, to akceptacja jest dla mnie pierwszym krokiem, motywem działania. Jeśli nie „polubię” się z danym stanem rzeczy, mam w sobie jakieś blokady, dużo blokad, które szalenie trudno jest mi zerwać.

    __

    „Kiedy wszyscy wokół ciebie równiuteńko idą
    Przyjacielu ty bądź uprzejmy mieć wątpliwość
    I kiedy bronisz prawdy mając ją za jedynie prawdziwą
    Ty bądź uprzejmy mieć wątpliwość
    I gdy już wierzysz, że twoja perspektywa jest jedyną perspektywą
    Ty bądź uprzejmy mieć wątpliwość
    I zanim uznasz tych co mają ją za zbędne ogniwo
    Przyjacielu, ty bądź uprzejmy mieć wątpliwość”

    Fragment z utworu Łony, który jakoś wpasował mi się w tą tematykę.

    Sama mam momenty, gdzie wątpliwości jest więcej niż pewności… Wtedy po prostu analizuję to, co w głowie siedzi… odpływam myślami w cichym miejscu…

    PS Mateusz, mam nadzieję, że mój mejl dotarł ;)

    • you will find new traffic and keep…your existing readers. it seems that every week i get a question from someone asking how long to make their book. it seems like such a simple problem but it also seems very difficult to answer.so what is a good writing…

  • Z tą akceptacją to rzeczywiście ma dwa wymiary. Niektórych rzeczy się wręcz nie powinno akceptować. Powstańcy w Warszawie mogli zaakceptować swoją sytuację i pogodzić się z nią, a mogli zrobić to co zrobili. Zostawiam historykom spór czy słusznie, ale w moim odczuciu nie ma nawet o czym dyskutować.

    Ale wyobrażam sobie na przykład kogoś uzdolnionego humanistycznie, kto za wszelką cenę chce być matematykiem – nie potrafi zaakceptować faktu, że nie ma w tym kierunku predyspozycji i bije głową w mur. Albo introwertyka, który za wszelką cenę chce się stać „zwierzęciem towarzyskim”. W obydwu przypadkach brak akceptacji tworzy tylko niepotrzebny stres i rozdarcie.

    Inny przykład: powiedzmy, że nie podoba nam się coś w naszym wyglądzie, niech będzie, że mamy za duży – naszym zdaniem – nos. Mamy w takim wypadku trzy możliwości: albo się tym dołować, albo iść pod skalpel i to zmienić, albo…zaakceptować, a nawet wręcz polubić.

    Ja wybieram trzecią opcję (może dlatego, że nie lubię skalpeli)

    Olga – mail został dostarczony ;)

  • Jeśli chodzi o wątpliwości przy pisaniu, to zacytuje mojego ulubionego, Charlesa Bukowskiego:

    „Jest pewien kłopot z pisarzami. Jeśli facet napisał coś, co rozeszło się w dużym nakładzie, nabiera przekonania, że jest wielki. Jeśli to, co napisał, sprzedawało się tak sobie, też uważa, że jest wielki. Jeśli jego utwór wydano w kilkuset zaledwie egzemplarzach, też uważa, że jest wielki. Jeśli nie znalazł wydawcy, a nie miał forsy, żeby wydrukować to własnym sumptem, o!, wtedy ma już prawdziwą manię wielkości. Prawda natomiast wygląda tak, że trudno tu znaleźć znamiona wielkości. Nie ma jej prawie wcale, jest niewidzialna. Możesz jednak być pewien, że najgorsi pisarze mają najwięcej wiary w siebie, najmniej wątpliwości.”

    cytat z powieści „Kobiety”.

  • Skrillex – świetny cytat. Ciekawy jestem jak to wygląda u Kinga ;)

  • Często wracam do Twoich tekstów, są naprawdę dobre. Powyższy jest idealny w dzień, gdy dopada mnie totalne zwątpienie twórcze, wiem, że zabrzmiało to bardzo górnolotnie. Wracam tutaj i czytam jeden tekst, potem drugi. Czasem nawet przypominam sobie, jakie były moje pierwsze odczucia z nimi związane. Wiesz, co jest najlepsze? Czasem odczucia są już inne, ale te Twoje teksty są uniwersalne, nie mają określonego terminu przydatności. Wszystkie mają już kilka dobrych miesięcy, ale są jak dobre wino.

    Dzisiaj przeglądałam swój czytnik RSS, zastanawiając się, czy wrócisz jeszcze do pisania. Ja wróciłam i mam nadzieję, że Ty też jeszcze kiedyś coś tutaj napiszesz. W każdym razie Twój blog zagościł w moim czytniku już dawno temu i wciąż ma w nim stałe miejsce.

    Pozdrawiam,
    Olga

  • Olga, nie słodź tak rozleniwionemu blogerowi bo będzie musiał się ruszyć i w końcu coś napisać. Przez Ciebie też zobaczyłem datę tego ostatniego tekstu i tym bardziej mi głupio ;)

    Coś tam w głowie powoli dojrzewa w tym kierunku także myślę, że jednak coś wkrótce się pojawi.

    Dzięki wielkie i dobrze widzieć, że Ty ostro działasz :)

    Pozdrawiam !

  • Oct10 I would like to thnkx for the efforts you have put in writing this web site. I’m hoping the same high-grade web site post from you in the upcoming also. Actually your creative writing abilities has encouraged me to get my own blog now. Actually the blogging is spreading its wings fast. Your write up is a great example of it.

  • hello!,I like your writing so much! share we keep up a correspondence more about your article on AOL? I require an expert in this area to solve my problem. May be that’s you! Looking ahead to peer you.

  • Cavoli, difficile segliere tra le due versioni… Sicuramente l'originale è un capolavoro assoluto, ma secondo me la musica di Moroder ci sta da Dio…è vero, come dice Maya, che la colonna sonora può cambiare tutto…ma secondo me non è che cambia, direi che piuttosto sottolinea, enfatizza alcune cose che altrimenti passerebbero inosservate! Ciau!

  • Dear tckev, outside the domain of mathematics theories are never proved. However, CAGW is falsified on all levels. It is a dead theory and the Climate Change Act 2008 (shown four times in the movie) a monument of deception.

  • Hi Janet,Glad you liked it and even better that you found something interesting to share with other teachers. That’s what I love about blogging, twitter, PLNs and conferences, listening to the ‘voices’ of other teachers and picking up things along the way. I love the fact that we are constantly sharing ideas and learning new things. One of the great things about this job!ThanksLeahn

  • I drove past the Ford River Rouge plant back in the 1970′s and even took the boat ride on the Detroit River to the amusement park. Back in the days of my life in Detroit.Larry che ha recentemente pubblicato..

  • Dan, please. Are you really questioning Z’s toughness or desire to compete? He’s obviously sick. I love how every couch critic becomes a world class athlete and tough guy when a player can’t go.

  • fakt, komiksy skarży sa żenujace. na przyszly numer postaram sie skrzyknac pare osob zeby starczylo materialu i zeby nie trzeba bylo wrzucac tam skarży od biedy.

  • I love the dear information you supply in your articles. I will bookmark your blog and have my children check up here often. I am fairly sure they’ll study lots of new stuff here than anybody else!

  • Ha ha….it’s true, I made the video for people who don’t know WordPress…maybe I tried to cover too much…In my next video, which I will doing after WordPress is at version 3.5.1 (don’t recommend updating to 3.5, a little buggy) I will try to be better. Thanks for your constructive comment.

  • Jill and boys so sorry to hear about Mark’s passing, he will be greatly missed by all but no more so than his wonderful, loving, giving and caring family. Please know that Evie and I are have you in our thoughts and prayers. If there is anything we can do to assist you please don’t hesitate to call.See you soon.PEACERick Buckley

Skomentuj

Witaj na 10 Ścieżek

Cześć !
Z tej strony Mateusz. Dobrze, że tu jesteś i mam nadzieję, że znajdziesz coś dla siebie. Ale uwaga... czytasz na własną odpowiedzialność, gdyż autor całkowicie się od niej uchyla. Ale skoro już tu jesteś... zaglądnij na podstronę zacznij tutaj.

Teksty prosto z pieca

Socjalizujemy się