Mniej znaczy więcej, czyli jak nie zwariować i skupić się na tym co ważne

Przytłoczony informacjami

Też tak cza­sem wyglą­dasz? (http://​flickr​.com/​p​h​o​t​o​s​/​d​y​l​a​n​r​o​s​c​o​v​er/)

Jestem ostat­nio na eta­pie sprzą­ta­nia mojego oto­cze­nia z tego co jest w nim nie­po­trzebne. Zda­łem sobie sprawę, że zbyt dużo spraw odciąga nas od tego co ważne. W poszu­ki­wa­niu lep­szego życia zapeł­niamy je róż­nymi zbęd­nymi rze­czami, zada­niami, infor­ma­cjami, a wszystko po to, żeby w końcu zna­leźć się w miej­scu gdzie czu­jemy się przy­tło­czeni i nie umiemy sku­pić na tym co istotne. Dziś notka o tym jak ziden­ty­fi­ko­wać życiowy bała­gan i zabrać się za jego sprzątanie.

To zadzi­wia­jące z jaką łatwo­ścią przy­cho­dzi nam gro­ma­dze­nie rze­czy, infor­ma­cji i spraw, które są nam zupeł­nie nie­po­trzebne. A jesz­cze cie­kaw­sze, że tak bar­dzo się do nich przy­wią­zu­jemy, aż w pew­nym momen­cie wydaja się nam wręcz niezbędne.

Czy to kolejna książka, którą musisz prze­czy­tać, gazeta, która zawiera nie­zbędne infor­ma­cje, urzą­dze­nie bez któ­rego żyć się nie da czy kolejny super-​ważny pro­gram w kom­pu­te­rze – wszystko to nie jest tak potrzebne jak nam się wydaje.

Poni­żej przed­sta­wiam kilka pomy­słów jak posprzą­tać ten bała­gan. Więk­szość z nich udało mi się już zre­ali­zo­wać. Rezul­tat? Mniej stresu, wię­cej prze­strzeni, wię­cej czasu i przede wszyst­kim poczu­cie ulgi i wolności.

1. Szum informacyjny

Według słow­nika PWN, szum infor­ma­cyjny to nad­miar infor­ma­cji utrud­nia­jący wyod­ręb­nie­nie infor­ma­cji praw­dzi­wych i istot­nych. Defi­ni­cja zadzi­wia­jąco pro­sta, ale daje dużo do myślenia.

Żyjemy w erze infor­ma­cji. Docie­rają one do nas zewsząd i w ogrom­nych ilo­ściach; cza­sami za naszym przy­zwo­le­niem, innym razem nie. Mózg ludzki jest nie­zwy­kłym urzą­dze­niem i zapewne nie­sły­cha­nie pojem­nym, ale z dru­giej strony jego moce prze­ro­bowe są ogra­ni­czone. Czło­wiek, który odbiera zbyt dużo bodź­ców jest zestre­so­wany, jego mózg nie wyra­bia z ana­li­zo­wa­niem docho­dzą­cych infor­ma­cji co z kolei spra­wia, że jeste­śmy w sta­nie per­ma­nent­nego roz­ko­ja­rze­nia i trudno jest nam poukła­dać nasze życie zaczy­na­jąc od spraw naj­waż­niej­szych i na tych nie­po­trzeb­nych kończąc.

Jak zmniej­szyć docie­ra­jącą do nas ilość informacji?

Tele­wi­zja

Czas poświę­cony na oglą­da­nie tele­wi­zji jakiś czas temu zre­du­ko­wa­łem nie­malże do zera i nie­zmier­nie się z tego cie­szę. Tele­wi­zor to zja­dacz czasu i roz­le­ni­wiacz, który tło­czy nam do głowy ogromną ilość zbęd­nych, a nader czę­sto także szko­dli­wych i nie­obiek­tyw­nych informacji.

Jasne — wszystko jest dla ludzi i pooglą­da­nie cza­sem dobrego pro­gramu potrafi faj­nie zre­lak­so­wać. Ja mam jeden ulu­biony serial, który oglą­dam raz w tygo­dniu, podob­nie jak mecze mojej ulu­bio­nej dru­żyny pił­kar­skiej. Nie lubię skraj­no­ści, stąd też cał­ko­wite odsta­wie­nie nie jest dla mnie, cho­ciaż nie byłby to problem.

Wydaje mi się, że nic wię­cej doda­wać nie muszę. Każdy sam powi­nien oce­nić czy na pewno musi wie­dzieć co się dzieje na dru­gim końcu świata, albo ile było zabójstw/​kradzieży/​skandali w oko­licy. To kwe­stia wyboru.

Roz­wią­za­nie – wyrzuć tele­wi­zor przez okno (tzn. pozbadź się – suge­ruje jed­nak mniej spek­ta­ku­larny spo­sób). Tak zupeł­nie poważ­nie, to ogra­ni­cze­nie czasu jaki spę­dzamy przed tele­wi­zo­rem pra­wie do zera, daje spore pokłady czasu i ener­gii, które możemy wyko­rzy­stać na zaję­cia bar­dziej pro­duk­tywne. Jeśli nie potra­fisz tego zro­bić od razu, roz­łóż pro­ces odsta­wia­nia tv na etapy. Zacznij od małych kroków; wybierz dwa, mak­sy­mal­nie trzy ulu­bione pro­gramy i nie oglą­daj nic więcej.

Prasa

Nie czy­tuję prasy codzien­nej, mimo że mógł­bym to robić za darmo. To zwy­kła higiena mózgu i oszczęd­ność papieru. Nie potrze­buję być na bie­żąco z wie­loma spra­wami, a i nie lubię być indok­try­no­wany. O klu­czo­wych infor­ma­cjach dla Pol­ski i Świata dowia­duję się z inter­netu lub od zna­jo­mych. Czy­tuję regu­lar­nie jeden war­to­ściowy dla mnie mie­sięcz­nik – i to mi wystarcza.

O ile nie jesteś dzien­ni­ka­rzem, ana­li­ty­kiem gieł­do­wym, tudzież posłem, czy­ta­nie prasy codzien­nej nie jest dla Cie­bie nie­zbędne, a i do szczę­ścia też nie­ko­niecz­nie potrzebne.

Roz­wią­za­nie — zre­zy­gnuj lub mocno ogra­nicz czy­ta­nie prasy codziennej.

Alter­na­tyw­nie – czy­taj ulu­biony tygo­dnik lub mie­sięcz­nik (zmie­niaj go od czasu do czasu, żeby nie zamy­kać się na różne punkty widzenia.)

Inter­net

Jedno z ulu­bio­nych mediów wielu z nas. Przy­niósł ze sobą ogromne moż­li­wo­ści, ale wniósł także do naszego życia ogrom infor­ma­cji. Spę­dzamy w sieci mnó­stwo czasu. Pyta­nie tylko – czy ten czas wyko­rzy­stu­jemy mądrze?

Naj­więk­szy pro­blem naszej spo­łecz­no­ści to nie brak infor­ma­cji, tylko jej nad­miar - Nikesh Arora, wice­szef Google

Roz­wią­za­nia:

  • Por­tale infor­ma­cyjne - spę­dzaj mniej czasu czy­ta­jąc nie­po­trzebne infor­ma­cje i newsy.
  • Ser­wisy spo­łecz­no­ściowe - to świetna sprawa, ale wszystko dobre co z umia­rem. Uży­waj ich rza­dziej i kró­cej. Sta­ran­nie dobie­raj zna­jo­mych (nie doda­waj kogo popad­nie) oraz strony, które lubisz. Ukryj wyświe­tla­nie infor­ma­cji od osób i stron, które nie publi­kują niczego war­to­ścio­wego (na FB można to zro­bić bar­dzo łatwo kli­ka­jąc na krzy­żyk w poście i wybie­ra­jąc ‘Ukryj wszyst­kie posty użytkownika”.
  • Blogi – ogra­nicz liczbę tych, które czy­tasz. Przy­znaję, że ja mam z tym trud­no­ści. Uwiel­biam czy­tać blogi. Pro­blem w tym, że zaj­muje mi to sporą ilość czasu. Dla­tego bar­dzo długo zasta­na­wiam się zanim dodam nowy feed do czyt­nika rss. Sta­ram się czy­tać tylko blogi ory­gi­nalne, które mogą wnieść coś nowego do mojego życia.
  • Pod­ca­sty – tutaj podob­nie jak przy blo­gach. Pod­ca­sty to świetna sprawa i można się dzięki nim sporo nauczyć, oszczę­dza­jąc przy tym oczy. Nie daj się jed­nak zła­pać w tę samą pułapkę co z blo­gami – słu­chaj tylko tych naj­bar­dziej dla Cie­bie wartościowych.
  • Listy mailin­gowe – ogromna kolejka maili do prze­czy­ta­nia może powo­do­wać sporo stresu i sku­tecz­nie odcią­gnąć od waż­nych spraw. Pomyśl dwa razy, zanim zapi­szesz się na kolejną listę mailin­gową. Usuń swo­jego maila z tych zbęd­nych (zwłasz­cza tych, które per­ma­nent­nie chcą Ci coś sprze­dać). To bar­dzo fajne uczu­cie mieć dzien­nie trzy inte­re­su­jące maile do prze­czy­ta­nia, zamiast dzie­sią­tek śred­nich i nic nie wnoszących.

Co jakiś czas lubię sobie zro­bić prze­rwę od inter­netu. Pamię­tam do dziś, wymu­szony awa­rią lap­topa, mie­siąc bez sieci. Wra­że­nia? Mimo począt­ko­wego dys­kom­fortu, po jakimś cza­sie ude­rzyła mnie sza­lona ilość wol­nego czasu jaki mia­łem, wol­niej­sze tempo życia i mniej stresu.

Sta­ram się także, żeby nie­dziela była dniem tylko i wyłącz­nie odpo­czynku, więc prze­waż­nie jest też ‘bezinternetowa’.

Zobacz co działa dla Cie­bie. Pewne jest jedno, ogra­ni­cza­nie bez­pro­duk­tyw­nego ser­fo­wa­nia po sieci to zawsze powi­nien być Twój cel.

Tele­fon

Tele­fon komór­kowy to kolejne urzą­dze­nie, które może nam two­rzyć nie­złe zamie­sza­nie. Roz­mowy, smsy, ema­ile, inter­net, ser­wisy spo­łecz­no­ściowe, na to wszystko i wię­cej pozwa­lają nam smart­fony, które stają się rów­nie powszechne co ‘maluch’ na pol­skich dro­gach w latach 90-​tych.

Samemu zda­rza mi się czy­tać maile czy prze­glą­dać sieć na iPho­nie, ale gdy widzę ludzi w pociągu, na ulicy, gdzie­kol­wiek, któ­rzy nie roz­stają się z tele­fo­nem – zaczy­tani, zaga­dani, zasłu­chani, to zasta­na­wiam się czy oni mają czas na wyci­sze­nie, reflek­sję? Ale wła­ści­wie czy jest to dziś komuś potrzebne?

Wra­ca­jąc do tele­fo­nów — czyli jak nie zwariować.

Roz­wią­za­nie – kwe­stia ilo­ści roz­mów i smsów to sprawa indy­wi­du­alna – jedni lubią wię­cej, inni mniej – jak ze wszyst­kim. Co do odbie­ra­nia maili i róż­nych komu­ni­ka­tów, u mnie oso­bi­ście, zde­cy­do­wa­nie dobrą decy­zją było wyłą­cze­nie auto­ma­tycz­nych powia­do­mień. Maile, ser­wisy spo­łecz­no­ściowe itp. — to wszystko spraw­dzam tylko wtedy kiedy chcę. Dobrą opcją jest wpro­wa­dze­nie sobie nawyku spraw­dza­nia takich rze­czy nie czę­ściej niż, na przy­kład, dwa razy dzien­nie. Ilość apli­ka­cji, które insta­lu­jemy też może nam nie­źle namie­szać. Póź­niej naj­czę­ściej się oka­zuje, że więk­szo­ści z nich nie uży­wamy. Warto więc pozbyć się tych zbęd­nych i pozo­sta­wić te fak­tycz­nie najważniejsze.

Alter­na­tyw­nie – jeżeli, z jakichś powo­dów, nie chcesz wyłą­czać auto­ma­tycz­nych powia­do­mień, rób to przy­naj­mniej przed pój­ściem spać. Cho­ciaż nie zawsze to odczu­wamy, odzy­wa­jący się co chwilę tele­fon utrzy­muje nasz orga­nizm w cią­głej goto­wo­ści, a co za tym idzie w stre­sie. Dobry odpo­czy­nek jest wtedy znacz­nie utrudniony.

2. Kom­pu­ter

To już stały ele­ment naszego życia. Obecny na co dzień, pomocny, konieczny – po pro­stu wpi­sał się w naszą rze­czy­wi­stość na dobre. Jak spra­wić, żeby nie był źródłem stresu i nie dokła­dał się do bałaganu?

Roz­wią­za­nia:

  • Pul­pit — tu zawsze wszystko się zaczyna. Jego stan naj­czę­ściej jest obra­zem tego, co dzieje się ‘za kur­tyną’. Jeśli ktoś ma pul­pit zawa­lony iko­nami, fol­de­rami i pli­kami, to z dużym praw­do­po­do­bień­stwem podobny bała­gan panuje w całym sys­te­mie. Pozbądź się zbęd­nych ikon i zostaw te, któ­rych uży­wasz na co dzień. Całą resztę prze­nieś do menu star­to­wego, moich doku­men­tów lub innego miej­sca na dysku.
  • Pliki i fol­dery – tych dru­gich uży­wamy zde­cy­do­wa­nie zbyt rzadko. Czę­ściej uży­waj fol­de­rów, odpo­wied­nio je nazy­waj i segre­guj. Usuń nie­po­trzebne pliki (obej­rzane filmy, prze­słu­chane pod­ca­sty, zbędne pliki tek­stowe, zdję­cia). Znacz­nie przy­jem­niej pra­cuje się na kom­pu­te­rze, gdzie łatwo można wszystko znaleźć.
  • Pro­gramy – czy na pewno potrze­bu­jesz ich wszyst­kich? Poza zmniej­sze­niem ilo­ści miej­sca na dysku i spo­wol­nie­niem pracy kom­pu­tera, wpro­wa­dzają nie­po­trzebny zamęt. Zbyt wiele pro­gra­mów zalega na dysku pozo­sta­jąc od dawna nie uży­wa­nymi – pozbądź się ich.
  • Zakładki – Tu uła­twiają nam sprawę naj­now­sze prze­glą­darki. Nie­za­leż­nie od tego, któ­rej z nich uży­wasz, więk­szość z nich ma już dziś intu­icyjny inter­fejs pozwa­la­jący łatwo posłu­gi­wać się i zarzą­dzać zakład­kami. Tutaj też pamię­taj o fol­de­rach i o pozby­ciu się nie­uży­wa­nych odno­śni­ków. U mnie, ze względu na pro­sty inter­fejs i szyb­kość dzia­ła­nia naj­le­piej spraw­dza się Chrome. Wiem jed­nak, że naj­now­sze wer­sje innych prze­glą­da­rek także poszły w tym kierunku.

Po ostrym sprzą­ta­niu udało mi się dopro­wa­dzić mój pul­pit do stanu, który bar­dzo faj­nie mi służy od paru mie­sięcy. Niby błaha sprawa, ale warto się za to wziąć.

Mój obecny pulpit

3. Prze­strzeń życiowa

Miej­sce, w któ­rym żyjemy i pra­cu­jemy ma na nas ogromny wpływ. Jeżeli czy­ta­jąc tego posta jesteś w biu­rze czy pomiesz­cze­niu, w któ­rym czę­sto prze­by­wasz, roz­gląd­nij się dookoła i sprawdź czy przy­pad­kiem nie ma w nim cze­goś co jest zupeł­nie zbędne i nie­po­trzeb­nie zabiera prze­strzeń. Zdzi­wisz się jak wiele takich przed­mio­tów można znaleźć.

Jeste­śmy różni i różne też mamy przy­zwy­cza­je­nia odno­śnie warun­ków, w któ­rych pra­cu­jemy. W moim przy­padku i podej­rze­wam, że wielu z Was z tym się także zgo­dzi, bała­gan na biurku, czy obok niego, zde­cy­do­wa­nie nie sprzyja produktywności.

Łóżko w pokoju, w któ­rym pra­cu­jemy, jeżeli nie jest to abso­lut­nie konieczne, to też nie naj­lep­szy pomysł. Gene­ral­nie ilość mebli powin­ni­śmy zre­du­ko­wać do mini­mum. Biurko, spora prze­strzeń dookoła, porzą­dek, duże okno i jakiś ele­ment przy­rody (kwia­tek donicz­kowy, akwa­rium etc.) to ele­menty, które w zupeł­no­ści wystar­czą aby nasza praca była przy­jemna i produktywna.

Oczy­wi­ście, nie zawsze możemy liczyć na takie warunki jakich byśmy ocze­ki­wali. W każ­dej sytu­acji jed­nak da się, choć tro­chę wpły­nąć na prze­strzeń wokół nas i małymi kro­kami ją ulepszać.

Roz­wią­za­nia:

  • Jeżeli śpisz, jesz i pra­cu­jesz w jed­nym miej­scu, sprawdź czy nie dałoby się nieco roz­dzie­lić tych czyn­no­ści na inne pomiesz­cze­nia. Oso­bi­ście nigdy nie jem przed kom­pu­te­rem (pra­wie nigdy), ale z koniecz­no­ści śpię w tym samym pokoju, w któ­rym pra­cuję (w takiej sytu­acji warto mieć zaście­lone łóżko i przy­krytą czymś pościel, tak żeby w dzień wyglą­dało to nie jak coś do spa­nia, ale jak np. sofa).
  • Pozbądź się nie­po­trzeb­nych mebli i przed­mio­tów. Wię­cej wol­nej prze­strzeni pozy­tyw­nie wpły­nie na twój umysł – zre­du­kuje stres, roz­ja­śni umysł i pozwoli sku­pić się na tym co jest do zrobienia.O tym jak się pozby­wać rze­czy (a wcale nie jest to takie łatwe) wię­cej w lin­kach na końcu tego wpisu.
  • Posprzą­taj biurko !To super-​istotny ele­ment. Gdy mam porzą­dek na biurku (tylko lap­top, piór­nik i ewen­tu­al­nie kubek her­baty) moja pro­duk­tyw­ność zna­cząco wzra­sta w porów­na­niu z sytu­acją gdy panuje tam – mówiąc wprost — burdel.

Zasta­na­wiam się czy cze­goś jesz­cze nie pomi­ną­łem. Zapewne parę zbęd­nych rze­czy, które się do nas przy­le­piają, jesz­cze by się zna­la­zło. Będę wdzięczny za komen­ta­rze odno­śnie innych spraw, które mie­szają nam w życiu i Waszych spo­so­bów na radze­nie sobie z nimi.

Spo­koju ducha i umy­słu życzę !

Ale żeby jesz­cze tro­chę zamie­szać, tym któ­rzy koniecz­nie chcą posze­rzyć swoją wie­dzę w tema­cie, pole­cam zapo­zna­nie się z poniż­szymi tekstami:

Na dwóch ostat­nich blo­gach zna­leźć można także porady jak uwal­niać się od emo­cjo­nal­nego przy­wią­za­nia do rze­czy i pozby­wać się tych zbęd­nych. Polecam!

Miniblog na

Dyskusja (7)

Skomentuj

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.

Witaj na 10 Ścieżek

Mateusz StyśCześć !
Z tej strony Mateusz.

Dobrze, że tu jesteś i mam nadzieję, że znaj­dziesz coś dla sie­bie. Ale uwaga… czy­tasz na wła­sną odpo­wie­dzial­ność, gdyż autor cał­ko­wi­cie się od niej uchyla.

Ale skoro już tu jesteś… zagląd­nij na pod­stronę zacznij tutaj.

Teksty prosto z pieca

Socjalizujemy się

Komentujemy