Skrajnie niepraktycznie o minimaliźmie

Post na surowo

fot. flickr​.com/​p​h​o​t​o​s​/​l​e​n​c​i​o​ni/

Uwiel­biam pro­ste rze­czy.

Przy­po­mi­nam sobie o tym cza­sem. Na przy­kład wtedy gdy otwie­ram skromny, sys­te­mowy notat­nik, gdy powoli zapa­rzam her­batę, gdy patrzę na myją­cego się kota.

Takich rze­czy i sytu­acji każdy z nas zapewne miewa wię­cej, tylko giną one w szu­mie, któ­rego, nazbyt czę­sto, sami jeste­śmy kompozytorami.

Potrze­bu­jemy mini­ma­li­zmu.

Nie jako stylu życia; nie tego mini­ma­li­zmu, który defi­nio­wany jest ilo­ścią posia­da­nych rzeczy.

Cho­ciaż, gdyby spoj­rzeć na to z czy­sto prak­tycz­nego punktu widze­nia, to to jest ważne; co ja mówię — to jest cho­ler­nie ważne.

To tro­chę tak jak z tym duchem i cia­łem; jak to mówią? w zdro­wym ciele…coś w tym klimacie.

Nigdy czyn­niki zewnętrzne nie pozo­stają bez wpływu na to co dzieje się wewnątrz, i odwrotnie.

Ale o tych czyn­ni­kach zewnętrz­nych już pisa­łem, i nie tylko ja zresztą.

Surowy mini­ma­lizm w kom­for­to­wym wydaniu

Od czasu do czasu potrze­bu­jemy cze­goś bar­dziej rady­kal­nego — suro­wego minimalizmu.

Co to jest? Cza­sami wystar­czy zapy­tać wujka Google, ale w tym przy­padku odpo­wiedź może nas skie­ro­wać na nieco inne tory. Z tema­tem co prawda zwią­zane, ale to nie ten tekst.

Spraw­dza­jąc kilka pierw­szych wyni­ków, już pra­wie wpa­dłem w samo­za­chwyt, że wymy­śli­łem ten ter­min w kon­tek­ście stylu życia (jak widać w świe­cie aran­ża­cji wnętrz to żadna nowość), ale druga strona, i…

Zen swą naj­bar­dziej roz­wi­niętą formę uzy­skał w Chi­nach (VII w. n. e.), prze­ni­ka­jąc następ­nie do kul­tur Korei, Wiet­namu i Japo­nii. Pod­sta­wowe, cha­rak­te­ry­styczne cechy nurtu zen to surowy mini­ma­lizm, prostota,paradoks, sztuka kon­tem­pla­cji Pustki, czy­stość form, hoł­do­wa­nie prak­tycz­nej mądro­ści codzien­nych aktyw­no­ści, które mają być wyko­ny­wane w sta­nie peł­nego nimi zaab­sor­bo­wa­nia, zapo­mi­na­jąc o indy­wi­du­al­nym ego,trwając w sta­nie medytacji.

źródło: etiu​da​fi​lo​zo​ficzna​.pl

… jak to czę­sto bywa, moje zapędy do bycia ‘słow­nym wyna­lazcą’ są szybko wery­fi­ko­wane (bar­dzo dobrze, bo jak to ze wszyst­kimi zapę­dami: szybki wjazd na górę i…no właśnie).

Sztuka kon­tem­pla­cji pustki — czy to nie brzmi nazbyt skom­pli­ko­wa­nie? Na pewno nie jest to poję­cie na pro­sty męski rozum (przy­naj­mniej mój), ale coś w tym jest.

Kie­dyś silił­bym się na róż­nego rodzaju roz­wa­ża­nia filozoficzno-​psychologiczne, ale nie dziś — to już nie ja; dziś zde­cy­do­wa­nie wolę twardo stą­pać po ziemi.

Więc żeby było jakoś pro­sto i prak­tycz­nie o tej pustce: cza­sem trzeba z nią żyć, a nie dajemy sobie szansy.

Szum infor­ma­cyjny, kolo­rowa, migocząco-​błyszcząca roz­rywka, nad­miar obo­wiąz­ków, kolejny gadżet do kupie­nia, książka do prze­czy­ta­nia, serial do obej­rze­nia — to wszystko bywa ucieczką.

Ucie­kamy od rze­czy waż­nych; ucie­kamy na co dzień.

Mnie też zda­rza się ucie­kać, ale do czasu. Jak się czło­wiek znaj­dzie kilka tysięcy kilo­me­trów od domu, w zupeł­nie obcym kraju, nie­kiedy tam żyjąc, kiedy indziej jedy­nie z ple­ca­kiem i adre­sem hostelu na kartce, to się nagle oka­zuje, że jakoś tak smutno i samot­nie; i jakaś pustka, któ­rej sie­cią i tele­wi­zją się nie zapełni (teo­re­tycz­nie można by, ale chyba nie o to chodzi).

Cza­sami tej pustki trzeba po pro­stu dotknąć; cza­sami musi być surowo.

A ten surowy mini­ma­lizm w kom­for­to­wym wyda­niu? Takie rze­czy to jed­nak tylko w E… tzn w świe­cie aran­ża­cji wnętrz.

When you get what you want, but not what you need

Ten frag­ment tek­stu jed­nego z utwo­rów Cold­play tra­fia w sedno.

Czę­sto dosta­jemy to czego chcemy, ale już znacz­nie rza­dziej oka­zuje się to tym, czego na prawdę potrzebowaliśmy.

Nie zawsze potra­fimy to odróż­nić. I tu z pomocą przy­cho­dzi mini­ma­lizm. W tym kon­tek­ście polega on na cią­głym przy­kła­da­niu do sie­bie tych dwóch rze­czy i odrzu­ca­niu tego co nam zostaje.

Sztuka nie­ła­twa.

Umysł jest sprytny; potrafi nie­źle oszu­ki­wać (sam sie­bie, co cie­kawe). I tak wszystko to czego chcemy będzie się nam wyda­wało czymś czego potrze­bu­jemy, za to nie wszystko czego potrze­bu­jemy będzie wyglą­dało jak coś czego byśmy chcieli.

Czy tylko ja się zamotałem? W każ­dym razie…ważna rzecz.

Mini­ma­lizm jako sztuka odrzucania

Tym jest dla mnie mini­ma­lizm i po to jest.

Wyczysz­cze­nie swo­jego świata z szumu i nie­po­trzeb­nych rze­czy to dobry początek. Początek drogi, albo ścieżki (tak żeby bar­dziej paso­wało do nazwy bloga ); do sie­bie, do fun­da­men­tów, do tego co rze­czy­wi­ście istotne.

To wszystko czę­sto przy­kry­wamy co raz to nowymi war­stwami : tym czego chcemy i tym co dosta­jemy; tym co gło­śne, kolo­rowe i przyjemne.

Roz­my­wamy esen­cję.

Mini­ma­lizm to sztuka odrzucania; tego co zbędne, tego co się do nas przy­le­pia. To takie narzę­dzie — bar­dzo przydatne.

Bo wszystko co nie pomaga — prze­szka­dza, a wszystko co nie­istotne — prze­sła­nia to co ważne.

Cały para­doks polega na tym, że nawet tego nie zauważamy.

Odrzu­caj. Ile się da i co się da.

Pozbądź się tego co prze­szka­dza i nie dokła­daj więcej.

Zostaw to co ważne.

Wyeli­mi­nuj fizyczny bała­gan. A co waż­niej­sze, wyeli­mi­nuj bała­gan duchowy.

- D.H. Mondfleur

A czym dla Cie­bie jest mini­ma­lizm? Czy to tylko moda, styl życia, coś więcej?

Miniblog na

Dyskusja (9)

  • Czym dla mnie jest mini­ma­lizm? Czy­ściut­kim biur­kiem, na któ­rym pod­czas pracy znaj­duje się tylko lap­top (i her­bata ewen­tu­al­nie). Kiedy pierw­szy raz prze­czy­ta­łem w cza­so­pi­śmie “Coaching” o tym jak ważna jest czy­stość i prze­strzeń w miej­scu pracy, to nie wie­rzy­łem, że może to mieć aż tak ogromne zna­cze­nie. Efek­tyw­ność mojego pisa­nia jest milion razy więk­sza, kiedy dookoła mojego lap­topa nie znaj­duje się masa nie­po­trzeb­nych rze­czy. Ktoś jesz­cze tak ma? ;)

    A jeśli cho­dzi o bała­gan duchowy, to pozwolę sobie zacy­to­wać moją babcie:

    Jeżeli masz bała­gan w sza­fie, to masz bała­gan w życiu”

    Tyle na temat mini­ma­li­zmu ode mnie ;)

    Pozdra­wiam
    Jakub Mikołajczak

    • Jakub, kore­la­cja porządku na biurku z pro­duk­tyw­no­ścią u mnie zde­cy­do­wa­nie na rów­nie wyso­kim pozio­mie, i to nie tylko w przy­padku pisa­nia. Ale wiem, że są też tacy, któ­rzy lubią tzw. kre­atywny bała­gan. Cokol­wiek to zna­czy ja się do nich nie zaliczam.

      Mądrość Babci nie do przecenienia :)

      PS. Widzę, że czy­tu­jemy podobne wydawnictwa.

      Dzięki
      Pozdrawiam

  • Oso­bi­ście sfor­mu­ło­wa­nie “kre­atywny bała­gan” koja­rzy mi się z tłu­ma­cze­niem sobie leni­stwa ;) No ale różni są ludzie, być może na nie­któ­rych porzą­dek działa nega­tyw­nie… choć naprawdę trudno mi w to uwierzyć.

    Bar­dzo lubię to cza­so­pi­smo — chyba jako jedyne na pol­skim rynku umie w tak odpo­wiedni spo­sób zrów­no­wa­żyć roz­wój oso­bi­sty z roz­wo­jem duchowym.

    • Ten ‘kre­atywny bała­gan’ mnie z kolei koja­rzy się z róż­nej maści arty­stami, np. gra­fi­kami. To zupeł­nie nie moja rzecz, cho­ciaż byłem jed­nym z nich dłuż­szy czas. Z tym, że byłem bar­dziej wyrob­ni­kiem niż arty­stą, więc to może stąd ;)

  • Uwiel­biam mini­ma­lizm, choć wyra­zić czym jest dla mnie nie potra­fię. I tak wszystko już zostało opisane..

    Poza tym wiel­bię ~> http://​mnm​li​sta​.pl/. Ale pew­nie znacie ;)

    • Znamy; w angiel­sko­ję­zycz­nej wer­sji Leo, ale znamy :)

  • Przy­po­mniało mi się, że moja dziew­czyna miesz­kała kie­dyś przez kilka dni ze stu­den­tami szkoły teatral­nej i cha­rak­te­ry­styczne w nich było to, że szczy­cili się wręcz bała­ga­nem w swoim miesz­ka­niu. Uwa­żali, że taka ich natura i praw­dziwi arty­ści nie mają czasu na takie zwy­kłe sprawy jak sprzą­ta­nie ;) Widocz­nie masz więc Mate­uszu rację z tymi artystami…

    • Jak widać nawet bała­ga­nem się można szczy­cić, a co ;)

  • A ja lubię minimal :)

Skomentuj

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.

Witaj na 10 Ścieżek

Mateusz StyśCześć !
Z tej strony Mateusz.

Dobrze, że tu jesteś i mam nadzieję, że znaj­dziesz coś dla sie­bie. Ale uwaga… czy­tasz na wła­sną odpo­wie­dzial­ność, gdyż autor cał­ko­wi­cie się od niej uchyla.

Ale skoro już tu jesteś… zagląd­nij na pod­stronę zacznij tutaj.

Teksty prosto z pieca

Socjalizujemy się

Komentujemy