Odwrót na bezdroża

Bieszczady

Bieszczady - droga na Tarnicę

Jest południe – dokładnie trzydzieści minut po dwunastej. Na niebie widać szybko przepływające chmury. Nie pada – dobrze, pomyślałem, zastanawiając się jednocześnie czy zdążę. Przewidywany czas zachodu słońca w Bieszczadach – 18:56. Mam zatem około siedmiu godzin, aby przejść  górami długą trasę prowadzącą  do celu mojej wędrówki – do bezdroży, bez telefonów, internetu, telewizji, bez hałasu. Chwila wahania – dojechać autostopem na miejsce, czy ruszyć  górami? Szkoda czasu na myślenie, przecież i tak wiem, że nie odpuszczę. W drogę.

Tak mniej więcej wyglądał mój ostatni ‚odwrót’, który miał być formą odpoczynku, ale też uzupełnieniem wyzwania, o którym pisałem wcześniej. Chciałem uciec jak najdalej od cywilizacji, szumu i gonitwy. Udało się i szkoda, że nie widzicie uśmiechu na mojej twarzy kiedy teraz przypominam sobie ten czas.

 

Piszę o tym bo myślę, że każdy człowiek, a zwłaszcza facet potrzebuje takich chwil w życiu. Bycia ze sobą, daleko od problemów dnia codziennego, szumu informacyjnego,  stresu i oczekiwań. Na łonie natury, w samotności, gdzieś gdzie jest surowo, nieprzewidywalnie, a czasami wręcz niebezpiecznie. Gdzie nie ma chodników i ulic, biura, dzwoniącego telefonu, telewizji, internetu. To wszystko utrzymuje nas nieustannie w biegu i odciąga od naszego serca i duszy. Od tego czym jesteśmy,  co jest dla nas ważne i czego tak naprawdę chcemy.

Męskie znieczulacze

Codzienność współczesnego mężczyzny wypełniona jest różnego rodzaju ‚znieczulaczami’, które tenże ma na wyciągnięcie ręki (czasami wręcz dosłownie, jeśli pomyślimy o pilocie od telewizora). Po ‚środki znieczulające’ sięgamy, nie zdając sobie sprawy kiedy i po co to robimy. Mówiąc środki znieczulające, mam na myśli wszystko co robimy aby zapomnieć o ‚bólu istnienia’ czyli o naszych niepowodzeniach, tęsknotach, niepewności,  poczuciu beznadziei, cierpieniu, znudzeniu. Tego obszaru wolimy nie dotykać, dlatego sięgamy po pilota i skaczemy godzinami po kanałach.

Typowe ‚znieczulacze’ współczesnego faceta:

  • Oglądanie godzinami telewizji
  • Bezcelowe surfowanie po internecie (częste sprawdzanie poczty, przesiadywanie w serwisach społecznościowych)
  • Kobiety, seks, pornografia, erotyka, masturbacja
  • ‚Bawienie się’ telefonem (smsy, gry, internet)
  • Używki (alkohol, narkotyki)
  • Objadanie się (zwłaszcza słodyczami)
  • Robienie kilku rzeczy na raz (jedzenie i czytanie, jedzenie i oglądanie tv, czytanie w toalecie ;) )
  • Pracoholizm

David Deida w książce „Droga Pełniejszego Mężczyzny” pisze :

Możesz medytować, aż zsiniejesz na twarzy, ale nic ci to nie da jeżeli tak na prawdę wolałbyś się masturbować, przeczytać gazetę  lub pooglądać telewizję niż zabrać się za swoje uzależnienia, zdyscyplinować swoje życie i ofiarować światu dar z głębi siebie.

Odwyk, Odwrót, Oddalenie

Komu zatem potrzebny jest odwyk? Każdemu to chce zabrać się za swoje uzależnienia, dowiedzieć się kim jest, czego chce od życia i co jest jego życiową misją czy w końcu zwyczajnie zwolnić i odpocząć.

Zagospodaruj sobie chwilę wolnego czasu. Może to być weekend. Wybierz najbardziej dzikie miejsce, które – może od dawna – chciałeś odwiedzić. Dla mnie takim miejscem są Bieszczady, gdzie zawsze mogę znaleźć spokój, nieskażoną cywilizacją przyrodę i oczywiście góry.  Nie musisz jednak wyjeżdżać daleko. Może to być miejsce dobrze Ci znane, ale niech pozwoli na wyciszenie się i odpoczynek.

W trakcie podróży i na miejscu staraj się ograniczyć  aktywności, które mogłyby Cię rozpraszać. Wyłącz telefon, odłóż gazetę, jedz tylko tyle ile potrzebujesz. Zamiast tego usiądź gdzieś nic nie robiąc przez jakiś czas, idź w góry, posiedź nad wodą, idź na spacer do lasu, módl się, medytuj, rozmyślaj, pisz dziennik. W pewnym momencie prawdopodobnie poczujesz, że zaczynasz się nudzić lub docierasz do miejsc w swoim wnętrzu, do których nie koniecznie chciałbyś się zbliżać. Wtedy pojawi się pokusa sięgnięcia po jakieś ‚znieczulenie’ ale nie poddawaj się i wytrwaj. Zanurz się w swoim cierpieniu, dotrzyj jeszcze głębiej, zmierz się z tym z czym od dawna powinieneś był się zmierzyć.

Bardziej ekstremalną formą poszukiwania siebie jest praktyka „poszukiwania wizji”, która wywodzi się z tradycji szamańskiej. Indiańskie dzieci, które osiągały pewien wiek, pozostawały przez kilka  dni w samotności, wśród dzikiej natury, nie jedząc i nie pijąc. Po jakimś czasie ‚przychodziła’ do nich wizja ich życiowej misji, za którą podążały po powrocie do plemienia. Dziś do tej tradycji coraz częściej wracają mężczyźni na zachodzie, którzy chcą odnaleźć swoje powołanie.

Dokopać się do wnętrza

W książce „Dzikie Serce”, John Eldredge pisze, że jako mały chłopiec wraz z kolegą postanowili dokopać się do wnętrza ziemi. Uzbrojeni w łopaty wyruszyli więc do ogrodu i zaczęli kopać. Obydwaj byli przekonani, że w końcu dotrą do samego środka  planety. Po jakimś czasie stwierdzili oczywiście, że im się to nie uda, ale pragnienie zdobywania, odkrywania, dążenie do wolności – to wszystko pozostało. Te same pragnienia ma każdy z nas. Ale żeby je odkryć, bardzo często musimy się uzbroić w łopatę i zacząć kopać.

Żeby dotrzeć do prawdziwego siebie trzeba się przebić przez sporą warstwę brudu, który przylepia się do nas przez wszystkie lata programowania społecznego, tłumienia emocji i negowania samego siebie. Warto jednak tę drogę przebyć, bo gdy to już zrobimy, poczujemy się bardziej zintegrowani, świadomi i pogodzeni ze sobą. Tego potrzebuje mężczyzna. Musi być w porządku ze swoimi pragnieniami; musi znać swoją drogę i podążać nią; musi znać swoją siłę ! W przeciwnym razie traci nie tylko on, ale wszyscy wokół niego.

Właśnie dlatego, co jakiś czas, potrzebujemy tego rodzaju oderwania się od rzeczywistości, w której żyjemy. Rzeczywistości, która swoją intensywnością zbyt często przesłania nam to co na prawdę ważne, to kim jesteśmy i czego chcemy.

Moim postanowieniem jest uczynić takie ‚odwroty’ stałą częścią mojego życia. Pierwsze dwa mam już za sobą. Obydwa były niezwykle owocne i zdecydowanie pomogły mi stać się lepszym człowiekiem. Tego samego życzę Tobie.

Bałagan w rodzinach, narodach i na całym świecie jest wynikiem długotrwałego kryzysu mężczyzn, osamotnienia, lęku, tego, że nie znają siebie.

– Steve Biddulph „Męskość”.

Warto przeczytać:

  • „Dzikie Serce” – John Eldredge
  • „Droga Pełniejszego Mężczyzny” – David Deida

Miniblog na

4 komentarze

  • Wszystko ok, ale nie wspominasz ani słowa o Bogu, chociaż jest on fundamentem męskości w Dzikim Sercu. Przeczytaj więc tą książkę jeszcze raz.

    • Dzięki za komentarz Raul.

      Masz rację, nie wspominam o Bogu i robię to celowo. A nie wspominam, bo zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy czytelnicy tego bloga są osobami wierzącymi. Są też osoby, które mogą wierzyć , ale mogą mieć trudności z traktowaniem Boga osobowo, a taką wizję Eldredge przedstawia w "Dzikim Sercu".

      Dla mnie osobiście takie obcowanie z Bogiem jest bliskie i – moim zdaniem – dla mężczyzny najlepsze, ale zdaję sobie sprawę, że ktoś inny może postrzegać Boga jako pewną siłę, bezosobową mocą, jeszcze inni nazwą go Wszechświatem. Nie chcę aby te osoby zraziły się, za nim na prawdę skorzystają z tego co piszę.

      Nie znaczy to, że w przyszłości w tym miejscu nie znajdzie się nic na temat Boga i mojej jego wizji. Myślę tylko, że temu tematowi trzeba by poświęcić znacznie więcej miejsca w nieco innym kontekście.

      PS. "Dzikie Serce" czytałem kilkukrotnie i wiem, że przeczytam jeszcze nie raz. To jest książka na całe życie – myślę, że się zgodzimy. Ale uważam też, że jest to książka dla każdego mężczyzny, niezależnie od tego czy jest chrześcijaninem czy nie.

  • Tez czytalem „Dzikie Serce” – pomimo ze nie wierze w Boga „osobowego”, spodobal mi sie punkt widzenia autora, ktory ukazuje mezczyzne nieszczesliwego z powodu odejscia od swojej pierwotnej natury.

    Dla mnie takim regularnym odwrotem sa podroze rowerowe, ale tez uwazam to za znieczulacz – choc moze bardziej pozyteczny.

    • Z tymi podróżami rowerowymi to nawet jeśli to znieczulacz to całkiem fajny. Nie odstawiałbym go ;)

      Pozdrawiam

Skomentuj

Witaj na 10 Ścieżek

Cześć !
Z tej strony Mateusz. Dobrze, że tu jesteś i mam nadzieję, że znajdziesz coś dla siebie. Ale uwaga... czytasz na własną odpowiedzialność, gdyż autor całkowicie się od niej uchyla. Ale skoro już tu jesteś... zaglądnij na podstronę zacznij tutaj.

Teksty prosto z pieca

Socjalizujemy się