W poszukiwaniu siły i wolności – sześć tygodni wyrzeczeń

Kobieta

fot: flickr.com/evanromine

Gdy patrzę na większą część mojego dorosłego życia (dziś na szczęście już z pewnej perspektywy) widzę, że jeden motyw powtarzał się nieustannie – ‚gonienie za kobietami’. Większość rzeczy  podświadomie robiłem po to aby ‚dostać’ kobiety ; aby wypełnić jakąś pustkę; aby poczuć się mężczyzną. Wielu z Was na pewno wie o czym mówię.

Kobiety nie znoszą potrzebujących facetów. Jak więc takim nie być? I przede wszystkim – jak być silniejszym i wziąć się za to co na prawdę w życiu ważne. Dziś szalona metoda dla tych, którzy nie boją się radykalnych rozwiązań.

 

Pomysł w oryginale pochodzi z książki Johna Eldredga – „Dzikie Serce”, w której sugeruje on zaprzestanie kontaktów z kobietami na jakiś czas, aby szlifować męskość i wytrwałość. Jest to także metoda, którą zastosowała grupa facetów z Authentic Man Program w swoim programie „No Woman Diet”.

W skrócie chodzi o to aby postanowić, że przez najbliższy czas (powiedzmy 6 tygodni) nie ma mowy o żadnym seksualnym kontakcie z kobietą. Choćbyś miał okazję zbliżyć się do kogoś kto Ci się bardzo podoba od jakiegoś czasu. Możecie porozmawiać, być znajomymi, ale nic więcej. Dlatego, że ważniejszy jesteś Ty i twoja spójność; dlatego, że chcesz sobie udowodnić, że nie potrzebujesz być pożądanym przez kobietę, aby poczuć się mężczyzną. I nie chodzi tu tylko o płeć piękniejszą. Trzeba będzie odmówić sobie jeszcze paru innych rzeczy, które sprawiają, że oddalamy się od tego co najważniejsze.

Przejdźmy więc do konkretów. Mamy trzy poziomy zaawansowania. Poziom II zawiera wszystko to co poziom I plus kilka innych rzeczy. Poziom III zawiera to co poziom I i II z uwzględnieniem wytycznych do poziomu III. I tak jeśli decydujesz się na poziom III musisz zachować wytyczne z wszystkich poziomów.

Poziom I

Koniec z uganianiem się za kobietami, szukaniem ich akceptacji i uwagi.

Nie wolno :

  • Podrywać kobiet (zagadywać ich, uwodzić, oglądać się za nimi, szukać kontaktu wzrokowego – nawet na ulicy)
  • Podrywać kobiet przez internet (Facebook, NK, GG)
  • Starać się podobać kobiecie. Być dla niej atrakcyjnym
  • Tworzyć seksualnego napięcia
  • Udawać i starać się przypodobać płci przeciwnej
  • Skupiać się na odnoszeniu sukcesów w relacjach damsko-męskich

Poziom II

Brak jakiegokolwiek kontaktu zmysłowego

Nie wolno :

  • Uprawiać seksu
  • Mieć jakiegokolwiek seksualnego kontaktu z kobietą (pieszczenie, dotykanie, seks oralny). Włączając w to kontakt przez telefon i internet
  • Całować się

Poziom III

Koniec z substytutami kobiecości

Nie wolno :

  • Oglądać filmów erotycznych czy pornograficznych
  • Masturbować się
  • Grać w gry komputerowe
  • Objadać się
  • Jeść słodyczy
  • Pić alkoholu
  • Używać Facebooka, Twittera, NK czy innych serwisów społecznościowych
  • Używać kofeiny
  • Oglądać telewizji
  • Sprawdzać co chwilę maila
  • Słuchać muzyki
  • Serfować nie potrzebnie po internecie (tylko tyle ile trzeba)
  • Przepracowywać się (pracoholizm)
  • Słuchać muzyki
  • Spędzać zbyt dużo czasu bawiąc się swoim iPhonem czy innym gadżetem

Lista, zwłaszcza z poziomu III, na który ja się zdecydowałem, wygląda przerażająco. Dobrze byłoby zastosować się do niej, ale możemy te wytyczne dostosować do siebie. Na przykład jeśli zdecydujesz się na poziom III ale wiesz, że nie chcesz rezygnować z codziennej kawy, po prostu ten punkt sobie odpuść.

Głównym Twoim celem powinno być odcięcie się od wszelkich ‚rozpraszaczy’ i  substytutów kobiecości. Tak abyś mogł skupić się na tym co ważne i dotrzeć do źródła twojej siły, po którą przecież, nie chcesz się już zwracać do kobiet. Te piękne stworzenia traktuj zatem jak każdego innego człowieka.

Możesz oczywiście z kobietami rozmawiać, uśmiechać się, a nawet umawiać  na spotkania. Byle tylko nie miało to podtekstu seksualnego. Możesz nawet przed takim spotkaniem postawić sprawę jasno i powiedzieć kobiecie, że nie będzie między wami nic poza rozmową i ewentualnie przytuleniem. Trzeba tylko uważać, aby nie wykorzystywać tego do podniesienia swojej atrakcyjności. W końcu wiemy jak pociągająca jest niedostępność.

PS. To nie jest recepta na szczęśliwe i udane życie bez problemów. Nie oczekujcie cudów i szybkich rezultatów. Nie jest to też przedsięwzięcie dla wszystkich (jeśli jesteś w związku, niektóre podpunkty mogą być trudne do wykonania ;)). Jest to natomiast możliwość, z której warto skorzystać. Sam zdecyduj czy tego potrzebujesz.

Miniblog na

7 komentarzy

  • A nie szkoda Ci życia na takie bzdury?

    • Uncle – już to gdzieś słyszałem ;)

      Dla Ciebie może bzdury, dla kogoś innego już nie. Jeżeli coś ma dać rezultaty w przyszłości, ale wymaga przez pewien czas poświęcenia i wyrzeczeń – ja w to wchodzę. Zależy jakie ktoś ma priorytety.

      Inna sprawa, że nie każdy potrzebuje tego typu 'przedsięwzięć'. Nie napisałem tak i nikogo do niczego nie zmuszam. Pokazuje tylko możliwości. Jeżeli ktoś chce skorzystać – fajnie.

      Żeby nie mówić konkretnie o kobietach i niezależnie od rezultatów tej 'diety', uważam, że warto przez jakiś czas zrezygnować z czegoś, po to żeby to docenić. Wiele rzeczy, nazbyt pewnie, traktujemy jako naturalne i
      dane nam bo się nam należą. Nie zastanawiamy się nad tym, póki czegoś nie stracimy. Tylko wyrzeczenie się czegoś pozwala zrozumieć prawdziwą tego wartość.

      Pozdrawiam i dzięki za komentarz.

  • wchodzę w to! to chyba wystarczy.

    • Dobrze słyszeć ! :)

      Wystarczy, ale tylko na początek. To jak niekończąca się droga – zawsze można być lepszym.

      Życzę powodzenia. Daj znać jak poszło.

  • Uhuhu! Wchodzę w to chociaż jestem przerażony. Lubię doświadczenia praktyczne, dlatego w to wchodzę.
    Aż się boję, bo wybieram III :) Aż korci żeby I wziąć.

    • Krystian, spore wyzwanie, ale da się przetrwać. III masakra, ale warto ;) Daj znać jak poszło.

  • W sumie to do kategorii II się nawet prawie nie dało stosować, to jest coś niebotycznego. Dla mnie.
    Prawdę mówiąc ciężko było mi o tych wyrzeczeniach pamiętać. Po około dwóch tygodniach ledwo pamiętałem na co dzień o nich.
    Ciężko powiedzieć, co mi to dało, no może już po prostu nie mam zakodowanego zwyczaju, że kiedyś patrzyłem się każdej atrakcyjnej kobiecie w oczy, dopóki się nie minęliśmy, w jakimkolwiek miejscu, czy nawet jak z jakąś przebywałem. Uważałem, że trzeba się patrzeć i basta. Teraz tylko jak naprawdę któraś zwróci moją uwagę. W sumie to ogólnie nie mam już takiego parcia na patrzenie na kobiety, próbowanie zabłysnąć w ich oczach, czy stać się bardziej atrakcyjnym. Ale też czułem się ograniczony i było to dość nudne na dłuższą metę.
    I i III kategoria nie uległy całkowitemu wyeliminowaniu, ale bardzo mocno je ograniczyłem.

    Dziwnie było, ale czuję wielką ulgę, że to skończyłem i czuję jakąś zmianę, jednak nie umiem jej sprecyzować. Taki może większy luz w stosunkach damsko-męskich, wydaje się w inny sposób niż go zwykle postrzegałem.

Skomentuj

Witaj na 10 Ścieżek

Cześć !
Z tej strony Mateusz. Dobrze, że tu jesteś i mam nadzieję, że znajdziesz coś dla siebie. Ale uwaga... czytasz na własną odpowiedzialność, gdyż autor całkowicie się od niej uchyla. Ale skoro już tu jesteś... zaglądnij na podstronę zacznij tutaj.

Teksty prosto z pieca

Socjalizujemy się